„Jestem prawiczkiem i się tego wstydzę” – jak sobie z tym radzić?

Jestem prawiczkiem i się tego wstydzę - jak poradzić sobie z tym problemem?
7 minut czytania15

Na początku tego wpisu muszę zaznaczyć, że na pewno będzie on dla niektórych z Was kontrowersyjny.

Dlaczego?

Ponieważ postanowiłam w tym tekście przedstawić swoje zdanie na temat problemu rodzaju "jestem prawiczkiem i się tego wstydzę", który często przedstawiacie mi w swoich mailach.

Swoim zwyczajem, zamierzam odpisać zbiorczo na wszystkie wiadomości właśnie tym tekstem.

Zdaję sobie sprawę z tego, iż być może Wasze zdanie będzie odmienne od mojego. Jednak ogółem chcieliście poznać mój punkt widzenia, zatem przyszła na ten moment odpowiednia pora. Oczywiście, jeśli nie zgadzacie się z moim zdaniem, śmiało zaakcentujcie to w komentarzach.

Gorąco zachęcam do dyskusji na ten temat, ponieważ być może wywiąże się z tego naprawdę ciekawa debata, na co zresztą liczę.

Przejdźmy zatem do meritum. Co sądzę o problemie typu "jestem prawiczkiem i się tego wstydzę"?

Dorosły prawiczek, czyli częsty problem naszych czasów

Na początku zadajmy sobie pytanie: czy problem tego typu zawsze miał takie samo natężenie, czy jednak ostatnimi czasy się nasilił?

Skłonna byłabym stwierdzić, że pewna „auto presja” na mężczyznach obecna była od zawsze. Jednak postęp technologiczny, a dokładniej obecność wielu dodatkowych mediów i kanałów komunikacji (zwłaszcza w sieci, gdzie mamy choć cząstkę anonimowości) sprawia, iż częściej można się natknąć na różne wypowiedzi czy też całe dyskusje poświęcone temu zagadnieniu.

Bardzo podoba mi się określenie „auto presja”, ponieważ ono w 100% oddaje charakter problemu. Mężczyzna sam ze sobą czuje się źle w takiej sytuacji. On nie musi nawet nikomu do końca swojego życia o tym mówić – wystarczy, że sam jest tego świadomy. Przez to coraz mocniej wywiera na sobie nacisk.

Jakie są przyczyny sytuacji, w której mężczyzna ma już np. 30-kilka lat na karku, a nadal nie znalazł tej jedynej lub – co gorsza wg niego – jeszcze „tego” nie robił?

Po pierwsze, z tego, co się dowiaduję z nadsyłanych mi maili, faceci czasem nie umieją „zagadać”. Mają pewien obiekt westchnień, lecz sama sytuacja rozmowy z kobietą kompletnie ich paraliżuje. Swoją drogą, jest to temat na zupełnie odrębny wpis blogowy.

Po drugie, czasem tak bywa, że zarówno w szkole, na studiach, jak i w pracy po prostu nie spotyka się wartościowej osoby płci przeciwnej. Na tyle wartościowej, że mogłoby się planować z nią wspólne życie.

O tym, co zrobić w obu przypadkach, przeczytasz w dalszej części tego wpisu. Na razie zastanówmy się, dlaczego w ogóle mężczyźni uważają tę sytuację za problemową.

„Mam 30-kilka lat i jestem prawiczkiem” – dlaczego mężczyźni uważają to za problem?

Sęk w tym, że… to wcale nie musi być problem.

U wielu osób nadal panuje powszechne przekonanie (choć w sumie zależy to też od danego środowiska), że facet jest super, świetny i zajebisty tylko wtedy, gdy ma na koncie wiele panienek. Tylko wtedy może być prawdziwym samcem alfa i tylko wtedy można patrzeć na niego z podziwem.

Bzdura!

Bogata przeszłość, jeśli chodzi o zbliżenia seksualne i ogólnie o związki, nie imponuje większości kobiet.

Młode dziewczyny, gdy chcą się wyszaleć, być może jakoś jeszcze zwracają na to uwagę. Ale na pewno nie kobiety, które w pewnym momencie chcą już stałego, stabilnego życia, oczywiście w rodzinnym gronie.

Facet ma być głową rodziny. Skałą, o którą można by było oprzeć życie całego domu. Stabilną skałą nie jest ten, kto skacze z kwiatka na kwiatek. A właśnie taki obraz mężczyzny najpewniej wyrysuje się w głowie kobiety, jeśli usłyszy o wielu jego „dokonaniach”.

Będzie miała wtedy ogromne wątpliwości co do tego, czy oparcie życia właśnie o tego człowieka w przyszłości nie spowoduje zawodu wynikającego np. ze zdrady.

I taki też „model mężczyzny” (rany, jak to beznadziejnie brzmi) popieram ja. Facet powinien być stały i wierny, a nie taki, któremu zależy tylko na seksie. Seks jest jedynie dodatkiem (choć bardzo ważnym), który dopiero wynika z jakiejś znajomości, a nie stoi u jej podstaw.

A teraz spójrzmy na to z drugiej strony… 😉

Tak samo kobiecie nie można też powiedzieć wprost: "mam 40 lat i jestem prawiczkiem". To zazwyczaj zadziała na nią tak samo negatywnie, jak przyznanie się do miliona przygód.

Dla tych kobiet, dla których seks jest ważny (choć podkreślę ponownie – nie najważniejszy), będzie to świadczyło o jakiejś „pierdołowatości”. To także nie czyni tej wspomnianej już wcześniej skały silną. Również ją osłabia – tylko że w drugą stronę.

Zwróć uwagę na to, że absolutnie nie potępiam tego „stanu”. Tak jak wcześniej wspomniałam, po prostu zdarza się, że ktoś z jakiejś przyczyny jest samotny. Chodzi mi tylko o sam fakt oraz moment przekazania takiej informacji.

Panowie, pamiętajcie o jednym – sami sobie tworzycie tego typu problem. Wspomniałam już wcześniej, że wcale nie musicie się do tego nikomu przyznawać. Nawet potencjalnej partnerce. A na pewno nie na samym początku znajomości.

Wskazujecie, że głównie obawiacie się tego, iż w odpowiednim momencie „sprzęt nie zadziała”, bo się nigdy tego nie robiło. Bez przesady.

Jeśli umysł nie jest spaczony filmami erotycznymi liczonymi w tysiącach i reaguje także na „zwyczajne” piękno, a nie podkoloryzowane we wspomnianych filmach (gdzie panie zawsze mają mocny make-up, długie nogi, wydatny biust i ubierają się niezwykle seksownie), to wszystko się uda. Jeśli kobieta również będzie w porządku, to nie pozwoli na brak komfortu w tej sytuacji.

Prawdziwa istota problemu to odwrócenie kolejności kroków

Wygórowane wyobrażenia, oglądanie filmów erotycznych, wybredność, brak szczęścia – powodów, dla których mężczyzna twierdzi, że "jestem prawiczkiem i chcę to zmienić" jest naprawdę wiele.

Chcę zaznaczyć pewną ważną i wydaje mi się, że najważniejszą rzecz.

Jako problem sygnalizowany jest brak seksu, a dokładniej tej pierwszej inicjacji.

Nieprawda!

Problemem jest brak partnerki.

Nie może być tak, że najpierw szuka się seksu, a potem „dopasowuje się” do tego partnerkę. Odpowiednia kolejność jest taka, gdzie najpierw znajduje się kobietę i po pewnym czasie, gdy obie strony wiedzą, że są sobą zainteresowane, pojawia się seks.

Zatem nie szukajcie seksu. Szukajcie kobiety. Wartościowej kobiety, z którą stworzycie związek i będzie się Wam świetnie razem żyło. Wtedy seks pojawi się samoistnie. Będzie genialnym dodatkiem do Waszego wspólnego życia.

I nawet jeśli nie wyjdzie z pierwszą kobietą, to być może wyjdzie z drugą. A nawet jeśli nie wyjdzie z drugą, piątą i dziesiątą, to może wyjdzie z następną. Chodzi też o to, aby się nie zrażać.

Trafione i nietrafione pomysły na radzenie sobie z tym problemem

Częstym „genialnym” pomysłem jest prostytutka. Wystarczy iść, zapłacić i oddać się w odpowiednie ręce pani, która już będzie wiedziała, co ma zrobić.

Ech…

To niczego nie zmienia. Owszem, inicjacja będzie miała miejsce, ale co dalej? Nadal będzie tak samo. Kobiety nagle nie zaczną magicznie do Ciebie lgnąć, uważać Cię za ładniejszego czy też bardziej interesującego.

Prosicie też często mnie o pomoc. Tylko że jedyną pomocą, jaką mogę zaoferować, jest ten oto tekst. Przedstawienie sytuacji z mojego punktu widzenia, który być może kogoś zainspiruje czy też rozjaśni mu istotę sytuacji.

Nie powinno się również zaczynać „z wysokiego C”. Z kobietą w lateksie, jakichś wysokich szpilach (skoro o obcasach mowa, to nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o sklepie Bootky, w którym zaopatruję się w genialne szpilki renomowanej marki Pleaser – jeśli szukacie naprawdę wysokiej jakości butów do zadań specjalnych, to jest to najlepsze możliwe miejsce), wśród BDSM-owych zasad. Nie tędy droga. To jest „ścieżka dla zawodowców”, która pojawia się po czasie. Nie może stać na pierwszym miejscu, gdyż istnieje ryzyko, że jeśli zacznie się to wszystko poprzez tak silne doznania, to wszelkie „normalne” nie będą budziły odpowiedniego zainteresowania.

Wtedy dochodzi do spaczenia postrzegania kobiecego piękna i ogółem piękna zbliżenia dwóch osób.

Trafionym pomysłem na poradzenie sobie z tym problemem jest, jak już wspomniałam, odwrócenie kolejności. Problemem nie jest brak seksu, a brak odpowiedniej partnerki, z którą seks mógłby się ewentualnie narodzić. On przychodzi na którymś etapie związku, po wielu rozmowach z partnerką pojawia się naturalnie i wynika ze wspólnego zainteresowania się sobą.

Podsumujmy zatem.

No dobrze, masz problem rodzaju: „jestem prawiczkiem i jest mi z tym źle”.

Jednak odpowiedz sobie na pytanie: czy faktycznie byłoby Ci lepiej, gdybyś zrobił to np. w wieku 18 lat, a później miał bardzo długą przerwę?

Uwierz mi, że nic by to nie zmieniło. Jesteś normalnym człowiekiem, nadal masz szansę stworzyć świetny związek i w niczym nie jesteś gorszy od innych.

I zapamiętaj to sobie.

A co Wy sądzicie na temat problemu pokroju "mam X lat i nadal jestem prawiczkiem"? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania. Wypowiedzcie się w komentarzach! 😊

Spodobał Ci się ten tekst? Sądzisz, że moglibyśmy nawiązać jakąś współpracę? 😘 Skontaktuj się ze mną
„Jestem prawiczkiem i się tego wstydzę” – jak sobie z tym radzić?
5 (100%) głosy: 5
Zostaw swój komentarz

Komentarze (15)
  • Mr. "X"

    Na początek, chciałbym Ci bardzo podziękować za „pochyleniem się” nad tym problemem moja droga 🙂

    Niestety sam jestem prawiczkiem i wiem jak to męczy :/

    Mam skończone 30 lat, w zasadzie zbliżam się do 31, a nigdy nawet nie całowałem się z kobietą na poważnie (nie licząc „cmoków” na przywitanie, czy tzw. „dziubków”) 🙁

    Mój problem leży w bardzo niskiej samoocenie.
    Nie potrafię „zagadać” do kobiety.
    Szukałem w necie kobiety, z którą mógłbym się spotkać ale gdy wysyłam zdjęcie, najczęściej odpisują, że nie jestem w ich typie, że za chudy itd.

    Nie jest tak, że w ogóle nie potrafię rozmawiać z kobietami.
    Mam kilka znajomych płci pięknej i normalnie z nimi rozmawiam.
    Blokada włącza się gdy „na horyzoncie” pojawia się kobieta, z którą chciałbym czegoś więcej niż przyjaźni…

    Mam też niestety za dobry gust i szukam wśród kobiet raczej nieosiągalnych dla mnie (ślicznych jak Ty).
    Wiadomo, że liczy się to co „w głowie”, ale dla mnie wygląd też ma bardzo duże znaczenie.
    Jeśli kobieta nie pociąga mnie seksualnie, choćby nie wiem jak miła, mądra i ogólnie fajna była, nic z tego nie będzie :/

    Co do problemu ze „sprzętem”:
    Niestety problem ten nie jest zmyślony, czy przesadzony i nie chodzi tu o brak podniecenia, tylko bardziej o stres.
    „Jak to zrobić by nie dać plamy, nigdy przecież tego nie robiłem” itp. obawy.
    Oczywiście piszę to co wyczytałem na wielu forach erotycznych bo sam takiego doświadczenia nie nabyłem.
    Większość byłych prawiczków pisze właśnie o tym problemie…

    Miałaś kiedyś może „do czynienia” z prawiczkiem?

    Pozdrawiam 🙂

    • Fetysz Dama
      Fetysz Dama
       

      Wiesz, w pewnym momencie życia wygląd powinien schodzić na zdecydowanie dalszy plan. Nie może być tak, że jest on dla Ciebie wciąż mega ważny (jak sam wspomniałeś, jesteś bardzo wybredny) i stanowi główne kryterium. Podstawą jest charakter, gdyż człowiek wiąże się z drugim człowiekiem głównie po to, by razem żyć i wspólnie dożyć starości. Wygląd przemija momentalnie, a umysł i charakter zostają do końca życia.

  • Ja :)

    Jeśli ktoś jest prawiczkiem i uważa, że ma problem, to powinien udać się do psychologa i wybić sobie to z głowy. Z takim podejście będzie patrzył na każdą kobietą zawsze przez przez pryzmat seksu, a nie jaką potencjalną życiową partnerkę. Jeśli ktoś ma 30 lat i nie ma kobiety, pomimo, że bardzo chciałby być z kimś w związku tzn. że powinien najpierw zacząć pracę nad sobą. Wyjść ze swojego kurwidołka i zacząć działać jak mężczyzna. Opuścić strefę komfortu i zacząć robić rzeczy, których dotychczas nie robił. Jeśli będziesz siedział cały czas w swojej „bańce” zawsze trafisz do szufladki kolega/przyjaciel. Odpowiedz sobie na pytanie, kiedy ostatni raz zagadałeś do obcej kobiety na przystanku, w sklepie, czy kelnerki w barze? Pewnie nigdy, bo nie masz odwagi i dlatego jesteś nadal sam….

    • Fetysz Dama
      Fetysz Dama
       

      W pełni podpisuję się pod Twoimi słowami. Chodzi o to, by realnie działać, a nie wciąż marzyć czy też się bać.

  • Mr. "X"

    No widzicie… Najwyraźniej nie jestem tak dojrzały jak Wy.

    @FETYSZ DAMA

    Ja doskonale wiem, że wygląd zewnętrzny nie jest najważniejszy, ale nie potrafiłbym być z kobietą, która nie pociąga mnie seksualnie.

    Poza tym kto powiedział, że szukam teraz kobiety na całe życie?
    Może chciałbym nadrobić „stracony” czas, flirtować, randkować, cieszyć się życiem?

    @JA

    O jakiej strefie komfortu piszesz?
    Czy komfortowa jest dla mnie sytuacja, gdy idę np. ulicą, czy jestem w parku, widzę szczęśliwe pary i im zazdroszczę bo też tak bym chciał żyć a nie potrafię?
    Jak mam niby „zagadywać” do kobiet, gdy te albo „siedzą z nosami” w smartfonach, albo patrzą na mnie wrogo itd.?

    Może faktycznie czas udać się do psychologa… :/

    • Fetysz Dama
      Fetysz Dama
       

      Odpowiem Ci tak… Pod koniec tamtego roku mój bardzo dobry znajomy rozmawiał ze mną na podobny temat. Od dłuższego czasu nie potrafi znaleźć partnerki, gdyż – jak twierdzi – „boi się zagadać”. Spytałam się go, czego dokładnie się boi. Wyśmiania? Olania? Jakiejś innej reakcji?

      Chodzi o to, że jeśli kobieta Ci odmówi, to… nic się nie dzieje. Nic! Nie niesie to za sobą absolutnie żadnych konsekwencji. Po prostu odmówiła i tyle. Widzisz, że ma nos w smartfonie? To podejdź do niej i po prostu zacznij rozmawiać. Wydaje Ci się, że patrzy na Ciebie spod byka? A może rzeczywiście Ci się tak wydaje, a w rzeczywistości jest miła?

      Nie poczyni żadnych postępów w tej materii jedynie ten, który nie podejmuje rękawicy.

  • Mr. "X"

    Ja wiem, że staracie się pomóc mi, ale ja nie umiem, nie potrafię się przełamać.
    Śmiałości nabieram po alkoholu, ale to też nie jest za dobry pomysł, „zagadywać” będąc „pod wpływem”…
    Ja z góry zakładam, że i tak nic z tego nie będzie bo wręcz „bije” ode mnie niepewność, strach, czy jak to nazwać :/
    W dodatku wiem, że nie jestem zbyt atrakcyjny.
    Jestem zbyt chudy i źle się czuje z samym sobą, a to przecież kobieta w mgnieniu oka „wyczuje” 🙁

  • "Inny"

    Wszystko dobrze opisane. Podpisuję się do głównego wątku artykułu. Mam 27 lat. Niemniej nie została poruszana jedną kwestia (chyba że tyczy się tylko mnie?). Nie chce rozpisywać całej historii, bo byłaby dość długa, wiec w lekkim skrócie. Od 8 lat jestem singlem. Studia, pierwsza praca, nie poznałem żadnej „wartościowej” dziewczyny… natomiast za czasów szkolnych byłem w trzech związkach, I każdy kolejny związek (jego koniec) ranil mnie coraz bardziej. Dziś, tak boję, się otworzyć przed kobietą, bo mam w pamięci te rany i kłamstwa…
    P.S. Tak, wiem. Jestem dziwny

    • Fetysz Dama
      Fetysz Dama
       

      Cóż, prawda jest taka, że bolesne doświadczenia z przeszłości również są częstą przyczyną tego, że ciężko jest się zaangażować w coś nowego. Aczkolwiek 8 lat to – tak mi się wydaje – na tyle długi okres, że mimo wszystko powinieneś przez ten czas zdążyć uporać się z przeszłością, odciąć ją grubą kreską i patrzeć tylko i wyłącznie do przodu. Inaczej niestety Twój stan nie ulegnie zmianie.

  • Mr. "X"

    Ja niestety zawsze zakochiwałem się bez wzajemności :/

    Czasem myślę, że po prostu nie zasługuję na szczęście, na to by ktoś mnie pokochał 🙁

  • Stvari

    Ja również jestem (26 letnim) prawiczkiem; jednak w odróżnieniu od wielu innych „starszych” prawiczków, czuje się z tym znakomicie i nie chcę tego zmieniać. 🙂

  • Mr. "X"

    Brawo Ty! 😉
    Najważniejsze by być szczęśliwym 🙂
    Zazdroszczę!

  • Gurex

    Cześć,
    świetny wpis, ale z jedną rzeczą nie mogę sie zgodzić.
    W przeciwieństwie do Ciebie nie uważam, żeby pójście do prostytutki na pierwszy raz to było coś złego. To prawda, że po tym kobieta sama się nie znajdzie, ale to zawsze jakis krok. Dla niektórych może to być trochę drastyczne, ale często psychiatrzy i seksuolodzy polecają tę „teriapię”. Jestem pewien, że żaden prawiczek nie zacznie od żadnego bdsm, a po prostu będzię się chciał jak najwięcej nauczyc podczas takiej wizyty. Nawet jeśli ze stresu sobie nie poradzi to przecież prostytutka go nie wyśmieje tylko postara się żeby ta wizyta była udana. Dzięki temu jeśli uda mu się kiedyś znaleść partnerke nie będzie się stresował, że sobie nie poradzi, że to jego pierwszy raz, nabierze podstaw i będzie mu dużo łatwiej. Bardzo możliwe jest też to, że zmieni spojrzenie na kobiety i nie mam tu nic złego na myśli. Przełamie się psychicznie i w końcu stanie się pewniejszy siebie. Zniknie obawa przed wyśmianiem i desperacja.
    Jeśli chodzi o „a co ja powiem dziewczynie jak się zapyta o przeszłośc?”. Po pierwsze sama przyznajesz, że lepiej do prawictwa się nie przyznawać, wiec i tak prawiczek nie będzie do końca szczery. Sporo jest historii, w których dziewczyna odrzuciła chłopaka bo był niedoświadczony,, a znam wiele kobiet, którym nie przeszkadzałoby, że ich facet korzystał z usług prostytutek.
    Tak więc panowie, którym się jeszcze nie powiodło. Najgorsze co możecie zrobić to bezczynność.
    Pozdrawiam.

    • Fetysz Dama
      Fetysz Dama
       

      Hej! Wielkie dzięki za tak cenny komentarz! 🙂 W pełni rozumiem Twoje zdanie, wg mnie jest to świetne uzupełnienie mojego tekstu, jednakże z innej perspektywy pod kątem omawianego tematu.

  • Don Kam

    @GUREX

    Twój wpis wygląda trochę jak reklama burdeli.
    Nie jeden alfons byłby Ci wdzięczny 😀

    Moim zdaniem „pierwszy raz” powinien być wyjątkowy i przeżyty z wyjątkową osobą 🙂

    „Pierwszy raz” ponoć pamięta się do końca życia (chyba, że ktoś wypił za dużo i film mu się urwał, ale podejrzewam, że wtedy mogłoby być ciężko ze stosunkiem) ;P

    Nigdy nie korzystałem z pomocy prostytutek, ale myślę, że poza mechanicznym seksem, niczego szczególnego tam się nie znajdzie.

    Jeśli jednak ktoś lubi takie klimaty, spoko.
    Każdy niech żyje po swojemu, tak jak chce, w końcu nikt za nas życia nie przeżyje 😉