Fascynacja BDSM – skąd się bierze i jakie są jej przyczyny?

Fascynacja BDSM - skąd się bierze i jakie są jej przyczyny?
9 minut czytania0

Na początku wypadałoby zacząć od krótkiej teorii: co to jest BDSM? Dla osób niewtajemniczonych, w myśl definicji na Wikipedii:

BDSM – skrótowiec pochodzący od słów „związanie” i „dyscyplina” (ang. bondage & discipline, B&D), „dominacja” i „uległość” (ang. domination & submission, D&s, D/s), sadyzm i masochizm (ang. sadism & masochism, S&M).

Innymi słowy, jest to nazwa ogółu aktywności, które mogą występować pomiędzy stronami – uległą i dominującą. Osoby będące w relacji BDSM mają określone role – np. mężczyzna jest dominujący i skrzętnie korzysta ze swojej pozycji, kobieta zaś jest mu uległa i poddaje się jego woli. Oczywiście wszystko w ramach wcześniejszych ustaleń i nieprzekraczania granic, które obie strony koniecznie powinny ze sobą wcześniej przedyskutować.

Z BDSM bardzo silnie związane są różnego rodzaju fetysze. Bierze się to stąd, że w celu podkreślenia np. władzy jednej osoby nad drugą, wykorzystuje się do tego różnego rodzaju akcesoria. Przykładowo mogą być to:

  • kajdanki
  • obroża
  • pejcz
  • maska
  • knebel

Wszystko to poniekąd wzmacnia osobę dominującą, zaś na uległej wymusza pewne zachowania lub też je ogranicza. W kajdankach na nogach za daleko w końcu nie można się udać, z kolei obroża skutecznie może „przytwierdzić” jakąś osobę do dowolnego miejsca. 🙂

Fakt, wszystko to jest mocno powiązane z seksualnością. Dla niektórych może również wydawać się dziwne, zbyt ekstremalne. Jednakże trzeba pamiętać o jednej kwestii:

BDSM powinny zajmować się osoby odpowiedzialne i w pełni świadome swoich czynów oraz ich potencjalnych konsekwencji.

Wszystko dlatego, iż nie każdy uczestnik tego typu akcji może mieć na tyle silną psychikę, aby niektóre rzeczy mogły po nim „spłynąć jak po kaczce”. Mogłoby się wydawać, że BDSM to głównie cielesność (po to są w końcu te wszystkie dodatki, prawda?), jednak jest to błąd. BDSM to przede wszystkim psychika – wczucie się w rolę, umiejętność wykonywania określonych zachowań itp. Nasza sfera wewnętrzna jest – wbrew pozorom – w tym przypadku o wiele ważniejsza.

Śmiem twierdzić, iż na osobie dominującej spoczywa dużo większa odpowiedzialność. To od niej zazwyczaj zależy przebieg akcji, to również ona „zajmuje się” osobą uległą. Powinna robić to tak, aby nie wyrządzić jej krzywdy.

Clou całej sprawy to nie myślenie tylko o swoich przyjemnościach, ale o tym, aby wszystkie osoby biorące udział w zabawie odniosły z tego korzyści. To po prostu ma się podobać.

Jak zaczęła się u mnie miłość do różnych fetyszy?

Zapytanie dotyczące tego, skąd wzięła się u mnie fascynacja BDSM, jest zdecydowanie jednym z najczęstszych, jakie od Was dostaję. 🙂 Zatem po kolei, gdyż umiłowanie do BDSM przyszło później…

Wszystko zaczęło się od liceum, gdzieś od końcówki tego okresu. Pojawiły się pierwsze szpilki, niektóre naprawdę wysokie. Uważałam się za całkiem atrakcyjną, toteż nie miałam problemu z eksponowaniem niektórych swoich atutów. Zauważyłam, że zdecydowanie bardziej od rajstop odpowiadają mi pończochy. Wydawałoby się, że zwykle u kobiet jest odwrotnie. Ja byłam inna.

Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, iż w przypadku dylematu rajstopy czy pończochy mężczyźni wolą tę drugą opcję. Skrzętnie to wykorzystywałam. 🙂 „Przypadkiem” potrafił mi upaść na podłogę długopis, gdy siedziałam w ławce. Nietrudno wtedy jest się tak schylić, aby odrobina koronki wystawała spod spódniczki. Łowiłam wtedy spojrzenia. Wam, mężczyznom, często wydaje się, że nie widzimy tych spojrzeń kątem oka.

Widzimy wszystko.

Podobało mi się to. Zaczęłam po prostu kusić różnymi takimi akcjami. Jednakże wszystko oczywiście w ramach jakiejś tam przyzwoitości oraz z dobrym stylem i smakiem – inaczej koleżanki pożarłyby mnie żywcem. 🙂 Na szczęście w towarzystwie byłam zawsze lubiana i tego typu „numery” nie przysparzały mi wrogów – wręcz przeciwnie.

Zaczęłam się coraz częściej stroić w seksowne rzeczy – sama dla siebie. Nawet idąc ulicą w totalnie normalnym stroju, po prostu „jarałam się” tym, że pod spodem mam seksowną bieliznę. Nie wiedział o tym zupełnie nikt – prócz mnie samej. Sama świadomość nakręcała mnie i wręcz podniecała.

Tak, zgadza się. Wiedza o tym, że miałam pod spodem nylonowe pończochy do pasa oraz fenomenalny biustonosz działały na mnie niczym czerwona płachta na byka, podrażniając moją świadomość. Oczywiście w pozytywny sposób.

Stąd też moje umiłowanie do fetyszu po kilku latach pozostało silne. Sami widzicie, że na swoim Instagramie prezentuję się w różnych odsłonach. Niektóre z nich dobierane są do zdjęcia, inne z kolei pokazują mnie w totalnie normalnej stylizacji, np. tuż przed wyjściem z domu do pracy.

Co wspólnego mają ze sobą wspomniane fetysze i fascynacja BDSM?

W zaciszu swojego pokoju mierzyłam różnego rodzaju rzeczy. Sprawdzałam, jak wyglądam w pewnych stylizacjach. W międzyczasie szukałam inspiracji w sieci, natrafiając na „mocniejsze” treści – skóry, łańcuchy itp. Chciałam tego spróbować.

Moim pierwszym zakupem była wąska, metalowa obróżka. Droga, bardzo stylowa – po prostu cudo. Idealnie pasowała do średnicy mojej szyi. Uwielbiałam w niej chodzić (oczywiście nie wypadało jej zakładać na niektóre okazje oraz do pewnych miejsc).

Później wszystko poszło niemal lawinowo – skórzane kajdanki, knebel, skórzana obroża oraz inne, typowo erotyczne akcesoria. Wydawałoby się, że granica między szpilkami i pończochami a np. kneblem jest dość spora, jednak w moim przypadku wcale tak nie było. Po prostu lubiłam mieć na sobie rzeczy, które wywoływały emocje. Wywoływały je we mnie i wiedziałam, że robiłyby to też u innych, gdyby tylko to widzieli.

W międzyczasie kiełkowało też moje zamiłowanie do dominacji. Chciałam mieć kogoś, z kim mogłabym dzielić swoje pasje w kontekście różnych fetyszy oraz – co tu dużo mówić – wykorzystywać z udziałem tej osoby różne moje rzeczy.

Zresztą, moje dokładne preferencje są tematem na osobny wpis blogowy z racji swojej złożoności. 🙂

Skąd bierze się fascynacja BDSM?

Zapytasz pewnie: „a skąd to wiesz?”. Odpowiedź jest prosta: kilka lat doświadczeń.

Fakt, jestem jeszcze młoda, jednakże w ciągu kilku ostatnich lat kontaktowało się ze mną (i kontaktuje nadal) wiele osób, które dzielą się ze mną swoimi pasjami. Zwierzają mi się ze swoich problemów, szukają porady itp. Zawsze z chęcią pomagam w każdej sytuacji.

Z tego, co udało mi się wywnioskować, głównym powodem, dla którego wkracza się w BDSM, jest chęć przeżycia czegoś nowego. Bierze się to po prostu z nudy – a dokładniej z nudy w łóżku i problemów z Waszymi, panowie, partnerkami. Nie wnikam w to, po czyjej stronie leży wina – zresztą nie mnie oceniać. Jednak problem w rodzaju „po prostu nie dogaduję się z żoną / narzeczoną w łóżku” jest nader często spotykany, co bardzo mnie smuci.

Aczkolwiek, aby nieco rozweselić klimat, znam też kilka osób, którym BDSM pomogło odbudować relacje z drugą połówką! 🙂 Wystarczyło dołożyć nieco mocniejszych wrażeń, aby iskra zapłonęła na nowo i przez kolejne miesiące oraz lata podtrzymywała odpowiedni żar. Trzeba po prostu umieć się dogadać! 🙂

Czasem też fascynacja BDSM pojawia się z powodów braku doświadczeń z płcią przeciwną. Nie wydaje mi się, aby tak mocne wrażenia były dobrym sposobem na wejście w ten świat i ogółem tego typu rodzaj doznań. Nie tędy droga, to jest wyższa szkoła jazdy, gdyż – jak wspomniałam wcześniej – mocno ingeruje w ludzką psychikę.

Ostatecznie w grę wchodzić może też masochizm, czyli chęć bycia odpowiednio „przećwiczonym”. Nie widzę w tym niczego złego, jednak ponownie podkreślam fakt znalezienia odpowiedniej osoby dominującej, aby we właściwy i delikatny sposób podeszła do tego tematu. Bezpieczeństwo (zarówno fizyczne, jak i zwłaszcza psychiczne) przede wszystkim.

Co takiego fajnego jest w BDSM?

Wyróżniam przede wszystkim trzy składowe.

Pierwsza to wszystko to, co kręci się wokół różnych nietypowych przedmiotów. W końcu nie zakładasz na co dzień metalowej obroży, prawda? 😉 Po prostu wiem, iż faktycznie wszystko to może fascynować. Tak, jak ja „jaram się” noszeniem takich rzeczy, tak też zdaję sobie sprawę z tego, iż gdzieś na świecie mogą być osoby podobne do mnie pod tym względem. I są takie, znam je.

Fascynacja BDSM bierze się również z chęci poddania się kontroli drugiej osoby. Tak, to też może być pociągające – oddanie się komuś w 100%, aby spełniać jego zachcianki i zasłużyć sobie tym samym na nagrodę. Istotną rolę odgrywa tutaj przede wszystkim zaufanie.

W tym miejscu mam pewien dylemat, gdyż jedni twierdzą, iż najlepiej jest „bawić się” w BDSM z bliskimi osobami (np. z drugą połówką), z kolei inni preferują układy bez żadnych zobowiązań. Nie mam konkretnego zdania na ten temat – zarówno pierwsze, jak i drugie podejście ma swoje wady oraz zalety.

BDSM z bliską osobą to jednak emocje na nieco wyższym poziomie, gdyż jesteśmy z tym kimś związani. Mamy w głowie wspólne chwile, czasem też nie do końca przez to możemy wczuć się w rolę. To właśnie stanowić może przeszkodę dla tych, którzy chcą, by ich fascynacja BDSM odbywała się z kimś spoza związku. Ci z kolei mogą totalnie oddać się ustaleniom, bez znaczenia, co było kiedyś (gdyż są dla siebie obcy – nie łączy ich żadna wspólna przeszłość).

Trzecia składowa to po prostu spełnienie swoich marzeń, pragnień. Są one związane z mocnymi przeżyciami, czasem ekstremalnymi, nienaturalnymi. To może niektórych pociągać, a fascynacja BDSM daje to spełnienie.

Gdzie znaleźć osoby, z którymi można by było dzielić swoje zamiłowania do różnych fetyszy?

Cóż… Ciężko stwierdzić.

Na pewno nikt nie będzie chodził po znajomych ani pytał się ich, czy działają w tym klimacie. 😉 Tylko nieliczni mogą jakkolwiek „wyczuć”, że znane im osoby nadają na tych samych falach.

Najprościej jest chyba w związku. Pary rozmawiają ze sobą na wszystkie tematy, zatem prędzej czy później przychodzi moment, w którym chciałoby się jakkolwiek wzmocnić intensywność zabaw łóżkowych. To właśnie w takich chwilach może ujawnić się fascynacja BDSM.

Ostatecznie zostaje też internet, portale społecznościowe. Można znaleźć wiele miejsc zrzeszających miłośników BDSM. Pamiętaj tylko o tym, aby daną osobę dobrze poznać! Mam tu na myśli też stan zdrowia – nie tylko psychicznego, ale i fizycznego. To jest przecież kontakt międzyludzki, zatem przydadzą się różne środki ostrożności, badania itp. Trzeba zachować zimną krew.

A co Ty sądzisz na temat BDSM? 🙂 Wypowiedz się na ten temat w komentarzach!

Spodobał Ci się ten tekst? Sądzisz, że moglibyśmy nawiązać jakąś współpracę? 😘 Skontaktuj się ze mną
Zostaw swój komentarz

Komentarze (0)