Upokorzenie i degradacja w BDSM – dlaczego nas podniecają?

Upokorzenie w BDSM i degradacja
Fetysz Dama10 minut czytania8

Z czym kojarzą Ci się te dwa słowa: upokorzenie oraz degradacja?

Zakładam, że z niczym ciekawym. Raczej z czymś negatywnym, nawet bardzo.

I słusznie, ponieważ ich normalne, codzienne znaczenie jest nacechowane bardzo silnymi, negatywnymi emocjami. Nikt z nas nie chce być w życiu ani upokarzany, ani degradowany.

Jednak upokorzenie w BDSM jest już czymś zupełnie innym. Może nieść za sobą podniecenie, przyjemność i ciekawość dalszego odkrywania tego mrocznego świata.

Tak, dobrze czytasz.

Coś, co dla wielu na co dzień jest czymś złym, w przypadku BDSM może być w stu procentach fascynujące.

Czym więc jest upokorzenie w BDSM? Co oznacza bycie degradowanym w kontekście relacji domina – uległy? Jakie mogą być przykłady tego typu zachowań?

Jak zwykle, odpowiedzi na powyższe pytania znajdziesz, czytając dalej ten tekst.

Zapraszam do lektury.

A, jeszcze małe wtrącenie – klimat zdjęcia dołączonego do tego wpisu pewnie nieco Cię zdziwił, lecz wyjaśnienie tego zabiegu również znajdziesz w dalszej części tego tekstu.

Upokorzenie i degradacja w BDSM – krótkie objaśnienie

Zajrzyjmy do słownika. Czytamy w nim:

Upokorzenie – uczucie poniżenia, wstydu oraz coś, co kogoś poniża, obraża.

Upokorzenie z natury nie jest niczym dobrym. To bardzo, bardzo silna emocja – zostawia piętno na naszej psychice.

Podstawową domeną upokorzenia jest to, że powoduje ono głębokie, psychiczne rany.

Co zaś z degradacją? Słowo to ma kilka znaczeń, lecz przyjrzyjmy się temu najbliższemu do omawianego obecnie tematu:

Degradacja – spadek pozycji, rangi lub wartości czegoś.

W tym przypadku powyższą definicję można poszerzyć o sięgnięcie do angielskiego słowa degradation, gdzie de facto mamy do czynienia z odczłowieczeniem kogoś. Sprawieniem, że nie dostrzegamy w danej osobie cech ludzkich, a np. zwierzęce. Po prostu nie traktujemy go jako człowieka, a wręcz jak jakiś… obiekt.

Jak widać, między tymi pojęciami jest delikatna różnica.

Pokusiłabym się o stwierdzenie, że degradacja to pójście o krok dalej. To coś mocniejszego niż upokorzenie, choć upokorzenie w degradacji oczywiście jest w pełni zawarte.

Tak czy inaczej, oba te pojęcia będę stosowała w tym tekście na zasadzie wymienności, gdyż doskonale przenikają się one w kontekście BDSM.

No właśnie – w kontekście BDSM.

Nikt normalnie nie chciałby przecież być upokarzanym np. w sklepie, w pracy, w szkole.

Jednak w BDSM uznawane jest to za coś typowego.

Jest to coś, do czego wielu dąży – do bycia upokarzanym lub do upokarzania kogoś innego.

Upokorzenie w BDSM – po co w ogóle po to sięgać, a jeśli już, to jak?

Upokarzanie w kontekście erotycznym to po prostu rodzaj zabaw łóżkowych, po które możemy sięgać, aby urozmaicać nasze życie seksualne.

Nabierają one wtedy innego znaczenia.

Upokarzamy po to, aby odczuwać przyjemność. Jednostronną lub obustronną.

Ważne jest to, aby żadna ze stron nie czuła z tego powodu dyskomfortu. Powinna czuć się pozytywnie lub neutralnie.

Co ważne, upokorzenie w BDSM wymaga wcześniejszej zgody i ustalenia granic między obiema stronami.

Nic na siłę!

Jako granice mam na myśli szereg zasad, poprzez które obie strony wiedzą, na co mogą sobie pozwolić, a na co nie.

Jeżeli brakowałoby tego typu ustaleń, wtedy upokorzenie i degradacja byłyby czysto negatywnymi rzeczami, sprawiałyby przykrość.

A nie o to przecież chodzi.

Przy okazji – muszę podkreślić jeszcze jedną rzecz.

Załóżmy, że bawiliście się w stronę dominującą i uległą w łóżku. Odgrywaliście jakieś role, scenki. Robiliście rzeczy typowo przypisane dla obu wspomnianych archetypów postaci.

Jednak na tym koniec.

Po wyjściu z roli, po opuszczeniu sypialni, po wyjściu na zewnątrz – wszystko to nie ma już znaczenia pod kątem czynności czy też zwracania się do siebie w sposób, w jaki robiliście to jeszcze niedawno.

Trzeba po prostu umieć powiedzieć sobie „stop”, a wszystko to właśnie dzięki wspomnianym granicom.

Upokorzenie w BDSM a nasze potrzeby

Skrótowiec, jakim jest BDSM, składa się z następujących słów: wiązanie, dyscyplina, dominacja, uległość, sadyzm oraz masochizm.

Są na tym świecie ludzie, którzy uwielbiają być wręcz sadystyczni we wspólnych, erotycznych zabawach.

Mają takie potrzeby – chcą się „wyżyć” (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), poprowadzić osobę uległą przez szereg testów, sprawdzić różne techniki i zobaczyć, jak ktoś reaguje np. na ból.

Jak wspomniałam, związane jest to z potrzebą bycia sadystą.

Działa to też w drugą stronę.

Skoro są sadyści, to są też i tacy, którzy ból oraz upokorzenie lubią przyjmować.

W tekście na temat uległej roli w BDSM wspomniałam o poważnych ludziach – na stanowiskach – którzy mimo swojej codziennej, dominującej roli, w sypialni wolą być stroną zdecydowanie uległą.

I nie ma w tym absolutnie niczego złego. Upokorzenie w BDSM to także potrzeba. Potrzeba odreagowania napięcia, stresu i chęć poddania się czyjejś woli choć na chwilę.

Co z samooceną?

Skoro o potrzebach mowa, to istnieje konieczność skonfrontowania ich z samooceną.

Tak, dokładnie – samoocena to niesamowicie ważne słowo.

Upokorzenie w BDSM, degradacja – zauważ, jak potężny ładunek emocjonalny niosą te dwa pojęcia. Wspomniałam o tym na początku wpisu – są to uczucia bardzo „wysokie”.

Jeżeli masz problem z samooceną, to najpewniej jest to dla Ciebie zbyt wysoki próg.

Zadajmy sobie kilka pytań:

Czy czułbyś się dobrze, gdyby ktoś nazwał Cię szmatą albo suką? Powiedział, że jesteś bezwartościowy? Albo że jesteś jedynie zestawem kilku otworów, które służą wyłącznie zaspokajaniu?

Co sądzisz o relacji typu cuckold? Czy czułbyś się w porządku z tym, że Twoja partnerka uprawiałaby seks z innym mężczyzną na Twoich oczach? A co w przypadku, gdyby porównywała Wasze przyrodzenia i długość Twojego wręcz by wyśmiewała?

Wyjście na miasto z korkiem analnym wewnątrz, pas cnoty plus podniecanie w miejscu publicznym, maseczka ochronna, a pod nią knebel kulkowy – jak się zapatrujesz na tego typu poniżanie?

Istnieje cała masa aktywności, które można wymyślać właśnie pod kątem degradowania czy też upokarzania.

Wiele z nich dobrze brzmi w teorii, ale w rzeczywistości pokonanie sporej ilości barier byłoby niezwykle trudne lub wręcz niewykonalne.

Pamiętaj o jednym.

To, że kręci Cię poniżanie (bez znaczenia, po której stronie „barykady” byłbyś), to nic złego.

Źle byłoby wtedy, gdyby podejmowanie się różnych aktywności było nieprzemyślane oraz wykonywane przy współudziale osób nieodpowiednich do tego.

Stąd samoocena jest tu niezwykle istotna. Musisz być świadomy konsekwencji różnych działań oraz wiedzieć, czy Twoja psychika nie ucierpi po pewnych przeżyciach.

Byłeś, jesteś i cały czas będziesz człowiekiem. BDSM to pewnego rodzaju teatr, gra, otoczka. Owszem, niekiedy bardzo intensywna, lecz nadal bywa tylko częścią życia i nie może grać w nim głównej roli – po prostu dla zdrowia psychicznego.

Jak określić własne granice?

Jeżeli wkraczamy w BDSM, to najpewniej po to, by doświadczyć czegoś nowego – totalnie innego, na nieznanym dotąd poziomie.

Mamy oczekiwania.

Upokorzenie w BDSM również jest czymś, co rozpala wyobraźnię wielu osób.

Zwróć chociażby uwagę na główne zdjęcie dołączone do tego wpisu. Mimo że jestem osobą dominującą, to chciałam mieć tu na stronie tego typu fotkę – gdzie jestem pod postacią uległą, wręcz poniżoną.

Maska, która pozbawia ludzkich rysów twarzy i odczłowiecza, sprowadzając do ogólnych, niezidentyfikowanych kształtów.

Knebel uniemożliwiający mowę, pozwalający jedynie na jakieś nieokreślone stękanie czy też jęczenie.

Cieknąca ślina, nad którą nie można zapanować.

Prześmiewczy napis „DAMA” na obroży – absolutny kontrast z resztą wizerunku, gdyż damą na tym zdjęciu przecież zupełnie nie jestem.

Jednak wszystko to zadziało się za pomocą ustalenia tej granicy. Zrobiłam zdjęcie – pod kątem artystycznym. Ale nie więcej, nie idę dalej. Wcieliłam się w tę rolę tylko na potrzebę chwili.

Dlatego też musisz określić swoje oczekiwania, swoje granice i powody, dla których w ogóle interesujesz się tym klimatem.

Co chcesz osiągnąć? Czego chcesz doświadczyć? Na co jesteś gotów, a na co nie?

A gdy już znajdziesz osobę, z którą chcesz podziałać – to co wtedy?

Musicie po prostu porozmawiać. Każdy ma przedstawić swoje oczekiwania. Musicie dojść do konsensusu – na co się zgadzacie, a na co nie.

Wiadomo, że w trakcie „zabawy” mogą wydarzyć się różne rzeczy, stąd trzeba reagować w momencie, gdy akcja trwa.

Możecie zastosować standardową, „sygnalizacyjną” metodę.

Jeżeli osoba uległa chce daną aktywność natychmiast przerwać, wypowiada słowo „czerwony”. I basta, stop.

Jeśli zaś coś jej nie do końca pasuje, chce zwrócić uwagę np. na nieco zbyt mocne tempo lub za dużą siłę, wtedy może paść hasło „żółty”, oznaczające zwrócenie uwagi.

„Zielony” to pełne przyzwolenie, wiadoma sprawa.

A co w przypadku, gdy osoba uległa – jak na fotce – ma knebel w ustach?

Również możecie ustalić jakiś wspólny kod. Przykładem może być liczba „jęknięć”, w jakiejś stałej i uporządkowanej formie, aby było wiadomo, co oznacza dany sygnał.

Są to oczywiście klasyczne przykłady stosowane w BDSM, takimi znakami może być cokolwiek. Ważne, abyście po prostu rozumieli, co one oznaczają i stosowali się do nich.

Upokorzenie i tzw. aftercare, czyli absolutna podstawa

O tzw. aftercare wspomniałam bardzo szeroko w tekście na temat uległości w BDSM.

Przytoczę więc krótki cytat:

Definiuję to jako "opiekę po". Jest to zapewnienie wsparcia psychicznego – uspokojenia, zadbania, doprowadzenia uległego do stanu, w którym np. już się nie boi, podczas gdy przed chwilą był naprawdę przerażony.

Jest to jedynie fragment całej definicji, zatem jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, zapraszam do wspomnianego wpisu.

Krótko mówiąc – chodzi po prostu o pewną refleksję po tym wszystkim.

O uspokojenie, o pogadanie na ten temat, o podzielenie się wrażeniami, o wskazanie dobrych i kiepskich momentów, a także o pomyślenie, co chciałoby się robić dalej i w jaki sposób poszerzać kolejne granice.

Upokorzenie i degradacja w BDSM – podstawowe przykłady

Na sam koniec rzućmy na stół nieco przykładów. Teorii było naprawdę sporo, czas więc trochę to wszystko zawęzić.

Co może dotyczyć np. kwestii werbalnych?

Krzyki, wyzwiska, rozkazywanie, pisanie degradujących zwrotów na ciele np. markerem, wyśmiewanie się, zmuszanie do błagania o coś.

Fajne są też tymczasowe tatuaże z jakimiś poniżającymi słowami lub obrazkami.

Nadawać się będą również upokarzające określenia typu pies, suka, dziwka itd., a także zwracanie się niczym do zwierzęcia.

Wszystko to dotyczy przekazu słownego. Zauważ, jak wiele jest takich kwestii – a można je nadal mnożyć, łączyć i tworzyć niesamowite kombinacje.

Możecie także podziałać na podstawie jakichś przedmiotów: noszenie obroży z jakimś napisem lub z dzwoneczkiem, noszenie pasa cnoty, chodzenie z korkiem analnym w środku, wymaganie jakiegoś konkretnego ubioru, zakładanie kobiecej bielizny pod męskie ubranie, sprzątanie mieszkania w stroju służącej…

Znów cała masa aktywności.

Można również działać w miejscach publicznych.

Pod warunkiem że albo przebywacie w swoim wtajemniczonym środowisku, gdzie wszystkie BDSM-owe aktywności będą przez wszystkich uczestników mile widziane, albo odwrotnie – wszyscy dookoła będą nieświadomi Waszej zabawy, jednakże wtedy musi odbywać się to tak, aby się o niczym nie dowiedzieli.

Wielokrotnie wspominałam u siebie na blogu, że każda BDSM-owa aktywność musi odbywać się tak, aby ci, którzy cokolwiek zauważą, czuli się z tym komfortowo, a więc poprzez wcześniejsze wyrażenie ich zgody na to.

Aby nie być gołosłowną, co więc można robić w miejscach publicznych?

Chodzenie na smyczy, widoczny publicznie napis na ciele, pomalowane paznokcie u mężczyzny, wykonanie specyficznych zakupów (np. kilku lub kilkunastu przedmiotów wyłącznie o fallicznym kształcie i wyłożenie ich na taśmę przy kasie w sklepie), chodzenie z korkiem analnym aktywowanym przez jakiś pilocik, przynoszenie kobiecie butów do mierzenia i zakładanie ich na stopy…

Mogłabym tak bez końca. 😉

Kilka słów na zakończenie

Doskonale widzisz po powyższych przykładach, że wystarczy odrobina wyobraźni, aby stworzyć coś z niczego.

Najlepiej jest wtedy, gdy spotkają się co najmniej dwie dusze, które czują ten sam „vibe”.

I tego właśnie Tobie życzę.

Abyś spotkał na swojej drodze kogoś, z kim z ogromną przyjemnością zwiedzisz wszelkie mroczne zakamarki z początku onieśmielające, a później budzące ogromną przyjemność i pożądanie.

Spodobał Ci się ten tekst? Sądzisz, że moglibyśmy nawiązać jakąś współpracę? 😘 Skontaktuj się ze mną
Zostaw swój komentarz

Komentarze (8)
  • Czytelnik

    Zdjęcie istny majstersztyk, chapeau bas FetyszDamo.

  • Marek

    Co prawda lateksy to nie bardzo mój klimat bo wolę po prostu bieliznę ale ze zdjęcia bije fantastyczny klimat.

    • Czytelnik
       

      Zgadzam się w 100% ja również wolę po prostu koronki niż Lateks ale tutaj to zdjęcie pasuje wprost idealnie do artykułu.

  • WielbicielOne

    Fetysz Damo, kolejny artykuł majstersztyk z pod Twojego pióra 😉 A zdjęcie rewelacyjne, oddające klimat artykułu!
    Jeśli chodzi o upokarzanie to nie dla mnie bo mam niską samoocenę. Zdecydowanie wolę wielbić kobietę i dostarczać jej przyjemności w pieszczotach, wielbieniu całego jej ciała, zrobienia jej masażu. Niestety to tylko marzenia.

  • Wierny Fan

    Fetysz Damo,

    a ja mam propozycję. Dodaj proszę kiedyś jako zdjęcie główne Ciebie w całej postaci. 🙂 W sensie, że Ciebie w masce i czymś innym, po prostu z nieurwanym kadrem.

    Zadowolisz wielu. 🙂

    • Fetysz Dama
       

      A mam taki zamiar, mam!

    • WielbicielOne
       

      Trzymamy za słowo Fetysz Damo 😉 !

  • Zakochany w pieknie

    Damo, pozwol ze dolacze do reszty komentujacych… Twoje wpisy jak zawsze sa swietne, lecz zdjecie ktore zdobi ten tekst jest po prostu nieziemskie. Jest tak jak Pani napisala w tekscie, jest kontrastowe, inne, to cos niezwyklego. Niesie za soba taki ladunek emocji, taka moc, kontrast do Pani mocnej osobowosci. Cudowne, cudowne, najprawdziwsza prawda. Oby wiecej, blagamy, prosimy i wiem ze nie jesyem tu sam.