Sissy – kto to jest? Jak się nią stać?

Sissy
Fetysz Dama24 minuty czytania2

Nie tak dawno temu napisałam tekst o feminizacji. Nie ukrywam, że jestem z tego faktu bardzo zadowolona, ponieważ od tamtego czasu otrzymuję od Was mnóstwo wiadomości na ten temat. 🙂

Niezmiernie cieszy mnie to, że coraz więcej spośród Was – facetów – nie boi się przeistaczania w swoje „drugie ja”.

Serio, wiadomości o skrywanej chęci przebierania się w damskie ciuchy i o nabieraniu odwagi do realizacji tych marzeń są bardzo budujące.

Duży odzew na tamten tekst spowodował u mnie chęć rozwinięcia tego tematu.

Przyjrzyjmy się pojęciu, które poniekąd zostało wspomniane w tekście o feminizacji, a mianowicie: sissy.

Kim jest sissy? Co oznacza to pojęcie? Czym różni się mężczyzna poddany feminizacji od sissy? W jaki sposób można wykorzystać sissy w BDSM?

Odpowiedzi na te pytania znajdziesz poniżej.

Zaznaczam jednak, że sporo treści tego tekstu pokrywa się z poprzednim. Traktuj go raczej jako swoistą „pigułkę” (a raczej pigułę, patrząc na długość tego wpisu), uzupełnienie wiedzy oraz pole do dalszej dyskusji na ten temat. Tym bardziej że pojęcia, wokół których się poruszamy, są jednak dość płynne i w mniejszym lub większym stopniu mogą się zazębiać.

Kim jest sissy?

Wyjaśnienie tego wprost nie jest łatwym zadaniem, stąd też dojdźmy do konsensusu po krótkich rozważaniach.

Feminizacja, sissy, „sissyfikacja” itd. – pojęć pokrewnych w języku angielskim jest naprawdę sporo, zaś ładnych polskich odpowiedników (aby pasowały znaczeniowo w 100%) niekiedy brakuje. Nie do końca czuję się komfortowo z tym faktem, lecz cóż poradzić. 😉

Stąd też, przeglądając zagraniczne teksty, zdjęcia i filmy wideo, poznajemy wspomniane pojęcia.

Sissy, bazując na słowniku, to: sierota, cykor, mamisynek lub ktoś „dziewczyński”. Ci, którzy siedzą w klimacie i co jakiś czas przeistaczają się w sissy zapewne się z tymi tłumaczeniami nie zgodzą. Przyklaskuję temu.

Ogólnie przyznać trzeba, że w domyśle jest to słowo pejoratywne, obraźliwe. Nazwać tak kogoś bez kontekstu faktycznie jest obelgą.

Tymczasem sissy, jeżeli dorzucić do tego kontekst fetyszu, a nawet poniekąd BDSM, jest absolutnie normalnym określeniem.

Gdybym miała zdefiniować sissy, to byłby to mężczyzna, który jest prze-feminizowany. Taki aż za bardzo kobiecy.

To znaczy, że nabrał fizycznych cech uznawanych jako kobiece poprzez makijaż, ubiór itd. oraz zachowuje się kobieco, lecz w sposób poniekąd przerysowany, zbyt mocny, niekiedy wręcz groteskowy (celowo!).

Stąd też feminizację traktowałabym jako pojęcie ogólniejsze, stawiające głównie na zbliżenie się do kobiecego zachowania oraz wyglądu (np. poprzez crossdressing).

„Sissyfikacja” to pojęcie węższe, bardziej precyzyjne, przerysowujące nieco kobiecość, a także mające w sobie elementy treningu, aby do tej kobiecości stale dążyć.

W sieci można natknąć się na kilka rodzajów sissy. Poznaj przykładowe.

Często spotykane typy sissy

Bimbo

Bimbo jest kobietą uznawaną za atrakcyjną wizualnie, ale głupią i infantylną. Taką, która dążyła do poprawienia swojego wyglądu za pomocą m.in. różnego rodzaju operacji oraz podkreślania swoich najmocniejszych atutów, lecz zaczęła przez to być uznawana za idiotkę, gdyż nie znała (i może nadal nie zna) umiaru.

Wszystkie jej atrybuty są przerysowane: za bardzo powiększone usta, za duży biust, najczęściej blond włosy, bardzo mocny makijaż, mega kobiece kształty itd.

Szminka i rzęsy dla sissy

Skoro tak wygląda archetyp bimbo, to z tego powodu powstało również pojęcie bimbo-sissy.

Sztuczne rzęsy i szminka to absolutna podstawa.

Zasada jest podobna: zbyt duże wkładki imitujące piersi, blond peruka, wkładki powiększające biodra lub pupę, za mocny makijaż, koniecznie dużo różu i „słodyczy”.

Dobry byłby też taki zestaw, jaki widzisz na zdjęciu głównym do tego tekstu, tzn. białe szpilki plus różowe rajstopy.

Po prostu nieco karykaturalnie.

Dziecinna

Atrybutami baby-sissy są m.in. białe podkolanówki, szeroka sukienka, warkoczyki, wstążki, smoczek, infantylne zachowanie itp.

Cel jest prosty – zachowanie, tak jak i ubiór, mają być dziecinne.

Zdzira

Zdzira, jak sama nazwa mówi, ubiera się wulgarnie.

Mocny makijaż, głęboki dekolt, pończochy z widocznymi od razu manszetami, za krótka spódnica, wysokie obcasy.

Ma być prowokująco, wyraziście i – co tu dużo mówić – zachęcająco do seksu.

Księżniczka

Koniecznie suknia lub sukienka, jakaś ładna ozdoba na głowie (np. tiara), długie rękawiczki, ładny makijaż, wyniosłe zachowanie.

Ma być po prostu „księżniczkowato”. Zarówno pod kątem wyglądu, jak i manier.

Pokojówka, czyli zatrzymajmy się przy sissy-maid na dłużej

Najpierw teoria…

Sissy-maid to chyba najczęściej występująca rola, jaką nadaje się sissy.

Jest to spowodowane tym, że tak przebranego mężczyznę można wykorzystać w życiu codziennym – sprzątanie, gotowanie, serwowanie jedzenia i napojów itd.

Nie jest ona na tyle przerysowana, aby z miejsca kojarzyła się z rolą ewidentnie nadaną na jakąś specjalną potrzebę (no bo kto na co dzień ubiera się jak księżniczka – z kolei facet jak najbardziej, nawet codziennie, po godzinach może w domu paradować w stroju pokojówki).

Zresztą w internecie można znaleźć całą masę gotowych strojów dla pokojówek, w dodatku dla obu płci.

Strój dla sissy

Na zdjęciu przykład stroju, który bardzo lubię zakładać. Co prawda nie jest to typowy strój dla pokojówki, niemniej jednak doskonale nadałby się również dla niejednej sissy.

Czym charakteryzuje się taki strój?

Czarno-białe kolory, pończochy (najlepiej czarne, kryte lub kabaretki), szpilki, fartuszek, a nawet obroża na szyi (np. z dzwoneczkiem) czy też pas cnoty.

Przeznaczenie takiej sissy to służba i spełnianie zachcianek jej pani lub gości. Strój ma to podkreślać.

Zdecydowanie najwięcej mężczyzn spełnia się właśnie w takiej roli sissy i w sumie nie dziwię się temu.

Uległa rola w BDSM polega przecież na służbie, a wzmacnianie jej poprzez bodźce fizyczne (ubiór) i psychiczne (wykonywanie zadań typowych dla służącej) wzmaga podniecenie tym tematem oraz sprawia, że mężczyzna jest jeszcze bardziej oddany swojej roli.

Oczywiście uległość nie musi od razu oznaczać chęci przebierania się w damskie ciuchy, lecz cała masa facetów marzy o tym, by przeistaczać się w sissy-maid i służyć swojej partnerce jak najczęściej. Nawet codziennie, jeżeli ich styl życia na to pozwala.

Zwróć też uwagę na jedną rzecz.

Sesja BDSM zazwyczaj wygląda tak, że to domina prowadzi akcję, a uległy czeka na jej polecenia. On jest głównie właśnie w oczekiwaniu, a jeśli wykonuje jakieś zadanie, to zazwyczaj nie trwa ono długo i oczekuje kolejnych poleceń.

Sissy-maid to pole do zabawy na cały dzień. Od rana do nocy.

W dodatku domina nie musi ciągle wykonywać poleceń, a nawet jeśli jakieś wypowie, to realizacja takiego zadania może zająć nawet godziny. I obie strony mają wtedy spokój, bo wiedzą, co mają robić lub na co czekają.

Przykłady?

Rozpoczynasz dzień od ubrania się w swój „roboczy” strój. Załóżmy, że np. Twoja żona przygotowała Ci specjalny outfit wcześniejszego wieczora. Jest sobota. Dzieci nie ma w domu, są u dziadków i pojawią się dopiero w niedzielę po południu. Cała sobota na szaleństwa.

Startujesz ze śniadaniem. Żona jeszcze śpi, więc na razie boso, aby przedwcześnie nie obudzić jej stukaniem obcasami.

Gdy śniadanie jest gotowe, szpileczki na stopy i możesz serwować. Delikatnie ją wybudzasz, a sposobów przecież jest mnóstwo…

Cały dzień poruszania się po domu w szpilkach. Tak, poznasz, co to znaczy spędzić cały dzień na obcasach. 😉 Oraz co to znaczy cierpieć w imię poczucia tego, że się seksownie wygląda.

Tak na marginesie – serio, chciałabym, aby każdy facet miał w domu parę szpilek. Powiedzmy, że 15-centymetrowych na platformie, a co tam. W końcu w takich najbardziej chcecie nas oglądać. 😉 Spędź, proszę, cały dzień w nich na nogach. Nie tylko siedząc, ale też i chodząc. Wnioski zostaw dla samego siebie. Lecz przede wszystkim podziwiaj, co my – kobiety – dla Was robimy.

Wróćmy jednak do tematu.

Wezwanie od Twojej pani? Na przykład dzwoneczkiem. Albo sterowanym poprzez smartfon korkiem analnym, który wibruje, gdy Twoja pani zechce.

Do tego realizacja przeróżnych potrzeb – od czysto praktycznych, domowych (np. przyrządzanie posiłków, obsługa zmywarki, mycie okien, zmiatanie kurzy), aż po związane chociażby z potrzebami seksualnymi (szybka akcja ze straponem, seks oralny na życzenie Twojej pani, służenie za podnóżek).

Wszystko to w pasie cnoty, aby wzmagać Twoje podniecenie. Robisz przecież wszystko to, co Cię kręci, w dodatku wyglądasz bosko – chciałoby się z tego skorzystać w naturalny sposób, prawda? W końcu masz coś tam między nogami.

Otóż nic z tego. 😉

Podniecające pewnie byłoby też dla niektórych mycie okien. Trzeba wtedy przecież stać przy szybie, jest się narażonym na spojrzenia ludzi. Ba, nawet jest pewne, że niektórzy będą spoglądać w okna, ponieważ coś się w nich dzieje. A pomyśl, co by było, gdyby ktoś to oglądał przez lornetkę…

Sam widzisz, że sissy-maid to utarty – nie bez powodu – sposób na fantastyczne spędzenie dnia. Ważne, aby tylko partnerka miała podobne zdanie na ten temat. Wtedy cały dzień stoi przed Wami otworem.

W końcu służba może być ściśle związana z wykorzystywaniem (oczywiście w tym pozytywnym, podniecającym obie strony sensie), co dla osoby uległej jest stanem szczęśliwości i czymś, do czego ona dąży.

Wiesz, dlaczego proponuję spędzić cały dzień w tej roli? Czytaj dalej.

…a teraz praktyka

Przeczytaj poniższe informacje uważnie, ponieważ nieco ustawiają wszystko do pionu.

Po pierwsze – spędzenie długiego czasu w roli jest trudne. To nie jest godzina lub dwie, gdzie można utrzymać stałe skupienie na wykonywanych zadaniach. To kilkanaście godzin, podczas których jesteś służącą. Wykonujesz przeróżne rozkazy. Nie jesteś tym samym facetem, co wcześniej.

Jesteś sissy.

Przede wszystkim musisz sprawdzić, czy wszystko to jest jedynie fantazją, czy jednak udałoby Ci się spędzić cały dzień na takich warunkach. Czy faktycznie utrzymałbyś skupienie oraz – głównie przecież o to chodzi – podniecenie spowodowane tym stanem.

Po drugie – nie masz pewności, czy Twoja partnerka jest gotowa na cały dzień takiej zabawy. Jeżeli tak – to super, masz w domu prawdziwy skarb, który musisz pielęgnować.

Sporo kobiet faktycznie rajcowałoby się tym tematem, lecz dam sobie rękę uciąć, że po paru godzinach miałoby już tego dość i wolałyby wyjść z Tobą na miasto, do kina, do sklepu, może znalazłyby Tobie zadania gdzieś na zewnątrz, gdzie nie chciałyby Cię widzieć pod postacią sissy, a przy okazji wolnej soboty dobrze by było skorzystać z okazji i je wykonać.

Po trzecie – ponownie wrócę do obcasów, już teraz całkiem na serio. Chodzenie w typowo fetyszowych szpilkach przez tyle godzin nie jest łatwe. A przecież sissy nie odpoczywa, prawda? Zasuwa niczym mały samochodzik, wykonuje przeróżne zadania wymagające stania lub przemieszczania się. To fajnie brzmi w teorii, ale wielu facetów po pewnym czasie po prostu wymięka. Tego trzeba się nauczyć i do tego trzeba się przyzwyczaić.

A potem dopiero ewentualnie polubić.

Po czwarte – załóżmy, że chcesz korzystać z pasa cnoty i korka analnego. Aby pas cnoty nie uwierał przez wiele godzin noszenia i ruchu, musi być naprawdę dobrze dobrany. W przeciwnym wypadku będziesz w kółko zwracał na niego uwagę, co będzie obniżało Twój poziom komfortu, a przez to podniecenia.

Z kolei korek analny przez kilkanaście godzin wewnątrz? Pomyśl na chłodno, do czego dążę. Człowiek ma swoje potrzeby fizjologiczne, w dodatku trzeba utrzymywać wewnątrz stan nawilżenia, aby nie było dyskomfortu. No i dobór samego korka, nie każdy nadaje się na tak długą sesję.

Korek analny dla sissy

Na zdjęciu przykład szklanego korka, który sama bardzo lubię.

Po piąte – wielu facetów marzy o tym, by nie spędzać nocy ze swoją panią (bo przecież to nie Twoja żona na czas zabawy, prawda?). Służba śpi przecież gdzieś indziej. W takim razie gdzie?

Powiedzmy, że w specjalnie do tego przygotowanej klatce. Są takie, z pewnością widziałeś wiele z nich na różnych filmach BDSM. Nie są nawet trudne do zrobienia w sposób DIY, niezbędne elementy znajdziesz w każdym większym markecie budowlanym.

Po niedługim czasie będzie Ci niewygodnie, gdyż pozycja, w jakiej będziesz, nie będzie naturalną dla człowieka. Coś gdzieś może uwierać, np. obroża czy też kajdanki. A masz przecież spędzić tak całą noc.

Co w przypadku, gdybyś chciał iść do łazienki za potrzebą? Przecież nie wyjdziesz. Musisz trzymać (i przez to mieć ogromny dyskomfort) lub skorzystać tu i teraz. Zastanów się nad konsekwencjami i nad tym, czy wytrzymasz w takich okolicznościach kilka godzin.

Po co to wszystko napisałam?

Aby uświadomić Tobie, że BDSM nie jest równe postrzeganiu BDSM. Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji zapoznać się z tekstem o uległości w BDSM, gorąco polecam, gdyż tam znajdziesz rozwinięcie tego tematu.

Po prostu sądzę, że powyższe rozważania to doskonała okazja na „przemycenie” zdroworozsądkowego podejścia.

Każdy, ale to każdy, kto realizował (po obojętnie jakiej stronie) wielogodzinne scenariusze BDSM wie, że zawsze przychodzi moment, w którym w miejscu podniecenia pojawia się dyskomfort.

Nie jesteśmy w stanie być podnieceni non-stop. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Uległych, jak i dominujących.

Jesteśmy ludźmi, którzy mają więcej potrzeb, niż jedynie podniecać się czy to psychicznie, czy to za pomocą bodźców fizycznych.

U każdego przychodzi w końcu moment, w którym chciałby zrzucić z siebie te wszystkie fetyszowe ciuchy, rozebrać się do naga, wziąć fajną, relaksującą kąpiel, wskoczyć w ulubiony szlafrok i rozłożyć się wygodnie na swojej ukochanej kanapie.

Wymagające jest ustalenie zasad jednogodzinnej sesji BDSM. Jeszcze bardziej wymagające jest ustanowienie norm dla sesji trzygodzinnej. Nie mówiąc o całym dniu zabawy.

Nie piszę tego, aby odwieść Cię od spełniania swoich fantazji, wręcz przeciwnie!

Mam tu na myśli to, aby plany odnośnie do bycia sissy na dłużej były realne, a nie tkwiły tylko w głowie. Realizuj swoje cele! Dąż do nich!

Miej jednak na wszystko chłodne spojrzenie. Ponieważ jeżeli za długo, zbyt intensywnie, a przede wszystkim nierealistycznie będziesz wyobrażał sobie taką przyszłość czy styl życia, możesz spotkać się z zawodem.

A przecież nie o zawód chodzi. To są Twoje pragnienia, nieprawdaż? Więc spokojnie, powoli.

Wciel się w tę rolę na godzinę. Na dwie. Zobacz, jak to jest. Dopiero później spróbuj z tym wszystkim na dłużej.

Koniecznie przeczytaj również jeden z komentarzy, który pojawił się u mnie na blogu pod tekstem o feminizacji.

Mój czytelnik opisał tam sposób, w jaki żyje ze swoją żoną. Mega podoba mi się ten lifestyle. 🙂 Poważnie – chciałabym, aby każdy facet, który ma takie potrzeby (oraz jest z partnerką, która je rozumie i dzieli z nim swoje pragnienia), mógł je tak realizować.

Jednak jestem pewna, że droga ta była długa i wyboista. Że nie zawsze było łatwo, a zakręty wiły się jeszcze bardziej, niż na przełęczy Los Caracoles w Andach. 😉

Jak stać się sissy?

Niektórzy faceci myślą, że aby stać się sissy, trzeba naprawdę wiele zachodu.

Bzdura.

Aby stać się sissy, potrzebujesz dwóch słów-kluczy, którym musisz się poświęcić.

Po pierwsze – nastawienie

Nastawienie jest tym, co masz w głowie. To coś, co zrodziło się w Twoim umyśle i przekształciło w marzenia, w pragnienia.

Jeśli chcesz być sissy, to na pewno pod jakimś względem. W jakichś okolicznościach. Chcesz być sissy przynależącą do jakiejś kategorii (np. do jednej z tych, które wymieniłam na początku tego wpisu).

Po prostu za tym wszystkim stoją jakieś marzenia i potrzeby.

Jeżeli jesteś typem raczej wycofanego człowieka, być może chcesz wszystko to robić w zaciszu własnego domu. Masz możliwości i sposobność do tego, aby przeistaczać się w kobietę we własnym zakresie. I nie potrzebujesz do tego ani obecności, ani wiedzy nikogo innego.

A może masz ochotę na coś więcej? Może chcesz ubierać się wyzywająco, wręcz kurewsko? Może chcesz podzielić się swoimi fantazjami z partnerką? Może marzysz o tym, aby nie tylko ona weszła z Tobą w relację seksualną, lecz także np. inny mężczyzna?

Zobacz, jakie dwa różne podejścia wymieniłam. Jedno i drugie może realizować sissy. Pierwsze – ta skryta i zadowalająca się sama sobą. Drugie – ta odważna, mająca granice przesunięte bardzo daleko.

Prawda jest taka, że są w tym wszystkim dwa wspólne mianowniki.

Pierwszym jest chęć bycia seksowną. Po prostu.

Drugi mianownik to – nazwijmy to bardzo roboczo – „peniso-centryczność”. Swojego nie wykorzystujesz w żaden sposób, zamykasz go w pasie cnoty. Naprawdę nikogo on nie interesuje, Ciebie również. Jest wyłączony z użytku.

Za to jedyne formy seksu, jakie dopuszczasz, to formy analna i oralna. W każdym razie nie klasyczna. „Korzysta” z Ciebie Twoja domina lub – w dalej idących planach – inny mężczyzna. W końcu chcesz poczuć się kobietą, co nie?

Po drugie – wysiłek

Wysiłek jest przełożeniem nastawienia na czyn. Czyli w zasadzie chodzi o to samo – ważne, aby myśli opuściły głowę i zaczęły być realizowane.

Wiesz, czym konkretnie jest wysiłek? Wszystko to wymieniłam we wpisie o feminizacji, do którego do znudzenia odsyłam, lecz omówmy to pokrótce.

Wysiłkiem jest:

  • zaopatrzenie się w na tyle duże szpilki, abyś w nie wszedł
  • znalezienie takiego outfitu (sukienki lub fajnej bluzki ze spódnicą), aby można było z góry powiedzieć, że są to kobiece ubrania
  • kupienie odpowiedniej bielizny (biustonosz, pończochy)
  • kupno pasa cnoty, bo nikogo nie interesuje, co sissy ma między nogami
  • zaopatrzenie się w perukę (najlepiej blond)
  • potrenowanie nad makijażem (masz przecież mnóstwo materiałów na YouTube)
  • redukcja owłosienia (jest cała masa sposobów na to, by mieć absolutnie gładkie ciało – nie tylko w miejscach, w których mężczyźni zwykli się golić)

Wszystko powyższe jest wysiłkiem.

Chcesz czuć się kobietą? Więc włóż choć trochę nawiązujący do naszego wysiłek w to, aby wyglądać kobieco.

Nie bez powodu pogrubiłam frazę odnoszącą się do wysiłku jedynie nawiązującego do kobiecego.

Wszystkie wyżej wymienione rzeczy możesz kupić online. O wszystko to możesz zadbać bez oceniania przez innych.

To ma pasować Tobie.

Z kolei my jesteśmy przez innych codziennie oceniane. Jeżeli źle nałożymy makijaż – będzie wtopa. Jeżeli podwieje nam spódnicę i będzie widać tyłek – będzie wstyd. O włosy też musimy zadbać w o wiele większym stopniu, niż tylko zakładając tanią perukę. W żadne pasy cnoty również się nie bawimy.

Piszę to po to, abyś zrozumiał, że do realizacji Twoich planów jest naprawdę krok!

My mamy gorzej, musimy się bardziej o to wszystko starać, a to przecież jest nasza codzienność. Nie zabawa na godzinkę czy dwie.

Dlatego jeżeli chcesz poczuć się kobieco, naprawdę wystarczy, że zakupisz sobie rzeczy z ww. listy. Uwierz mi, da Ci to już naprawdę solidną namiastkę.

Zresztą – jeżeli wchodzisz do sklepu z bielizną, to jak sądzisz – czy pracownicy tego sklepu z góry Cię oceniają? Czy Cię wyśmiewają, bo wiedzą, że kupujesz kabaretki dla siebie, a nie dla żony?

Oczywiście, że nie. Nie masz nad głową aureoli z literkami „S I S S Y” wokół niej.

O tym sklepie z bielizną wspomniałam dlatego, że w wielu przypadkach dosłownie krok dzieli nas od bezustannego myślenia nad pragnieniami, do ich realizacji.

Skąd masz wiedzieć, że już jesteś sissy?

Znam facetów, którzy wypierają swoje pragnienia.

Skąd znam?

Bo wracają…

Piszą do mnie po pewnym czasie z uczuciem porażki. Walczyli z „wewnętrznym ja”, niejednokrotnie wyrzucali całą swoją kobiecą garderobę, a i tak się poddali.

Powracają więc do ponownego kontaktu. Kiedyś jedynie chcieli, abym doradziła im, jaki outfit nabyć, aby czuć się dostatecznie kobieco. Teraz chcą iść o krok dalej – jak poznać kogoś, kto będzie dzielił z nim swoje pasje.

To oczywiście przykład. Chodzi mi po prostu o to, że wielu nie udaje się tych myśli i pragnień pozbyć. One wracają, po prostu wracają.

Skąd więc masz stwierdzić, że jesteś sissy? Co o tym świadczy?

Po pierwsze – damskie ubrania. Co tu dużo mówić – na co dzień ich nie nosisz, chcesz je zakładać jedynie przy pewnych okazjach. Ale jednak je masz i ich nie wyrzucasz. 😉

Po drugie – próbowałeś już zabaw analnych. Masz np. jakąś zabawkę, którą się raz na jakiś czas zadowalasz.

Po trzecie – myślisz o tym, aby wyglądać bardziej kobieco. Stajesz przed lustrem i myślisz sobie: „kurczę, te wystające spod rajstop włosy nie wyglądają za dobrze”. Albo: „no jednak dobrze by było się tych wałeczków z brzucha pozbyć”. Po prostu czynisz swoje ciało bardziej kobiecym.

Po czwarte – próbowałeś już robić coś ze swoją twarzą. Podbierałeś kosmetyki swojej partnerce, nakładałeś sobie (pewnie w jakiś niezdarny sposób, ale jednak) jakieś nasze mazidła i czułeś się przez to bardziej kobieco. 😉 Ewentualnie robiłeś sobie fotki z użyciem FaceAppa, sprawdzając, jak prezentujesz się w kobiecej postaci.

Po piąte – nie możesz się tego wszystkiego z siebie pozbyć. To jest to, o czym napisałam wcześniej – niby rzucasz to wszystko w cholerę, ale po pewnym czasie pragnienia wracają z większą mocą.

Po szóste – chcesz, aby ktoś Cię „użył”. Chcesz zaspokoić kogoś oralnie. Ewentualnie chcesz się odwrócić, wypiąć i…

Po siódme – masz na podorędziu perukę. Nie ma co tu więcej tego punktu rozwijać – chcesz w szybki sposób mocno się „ukobiecić”, więc masz na to prostą metodę.

Po ósme – jesteś w posiadaniu pasa cnoty. I to pewnie niejednego.

Jeżeli wszystko to w mniejszym bądź większym stopniu jest u Ciebie spełnione, to musisz faktycznie otwarcie to przed sobą przyznać.

Tak, jesteś sissy.

Może nie ciągle, może tylko od czasu do czasu. Może nie przy kimś, może tylko z sobą samym.

Ale jesteś.

Seks analny w życiu sissy

W tekście o pasie cnoty wspomniałam, że duża część mężczyzn, którzy decydują się na jego noszenie, za punkt honoru stawia sobie fakt, by nie odbywać seksu w sposób klasyczny.

Penis jest po prostu wyłączony, nie ma go. Służy wyłącznie do celów fizjologicznych.

Dlatego też pas cnoty jest absolutnie podstawowym atrybutem sissy. Nie uznaję sissy, jeśli nie ma go założonego.

Tylko pytanie – co wtedy?

Skoro facet buduje w sobie napięcie seksualne, gromadzi podniecenie, to w jaki sposób szuka jego ujścia?

No właśnie, można spotkać dwa podejścia.

Pierwsze to po prostu… brak poszukiwań wspomnianego ujścia. Nosi pas, bo nosi – aby dowieść, że jest np. wytrwały. Ewentualnie po to, by zaspokajać partnerkę wyłącznie oralnie. Motywacji może być sporo.

Drugim jednak podejściem jest to, aby mimo wszystko ujścia podniecenia szukać. Najlepiej jest to zrobić w sposób analny – w końcu macie od czegoś prostatę, nie? 😉

Sissy jest postacią podnieconą wręcz nadmiernie.

Ona szuka okazji do zadowalania, do seksu, do poruszania się w okołoseksualnym klimacie. Podkreśla to zachowaniem i ubiorem. Seks, po prostu seks.

Tylko właśnie, seks analny. Temat tabu dla wielu.

Od zawsze kojarzył się z czymś nieczystym, niepoprawnym, nieodpowiednim. Nie prowadził do reprodukcji, a do (nie)czystej przyjemności.

Kobiety bywają sceptyczne co do seksu analnego. Można znaleźć zarówno gorące przeciwniczki, jak i zwolenniczki.

Jednak każda zwolenniczka, wymieniając jego zalety, mniej lub bardziej otwarcie przyzna, że seks analny wyzwala w niej właśnie coś na pograniczu przyzwoitości.

I to właśnie łamanie przyzwoitości, przekraczanie tej cienkiej linii wyzwala potężne pożądanie, by kontynuować, by chcieć więcej. Ona czuje się – w pozytywny, podniecający sposób – wykorzystywana, używana. Ona czuje się „brudna” i to ją kręci.

Zresztą zauważ, o czym przed chwilą wspomniałam – seks analny przez wieki był nie tylko tematem tabu, lecz w pewnych kręgach kulturowych lub religiach zakazany, a przez to karany. Nawet w najsurowszy możliwie sposób.

Wniosek jest więc prosty – mamy do czynienia z balansowaniem na cieniutkiej linie.

Przenieśmy to na obecne czasy i na grunt sissy.

Facet, który w odpowiedni sposób doznaje seksu analnego, może się w nim zakochać. Zarówno za pomocą zabawki, dominy ze straponem, jak i innego mężczyzny.

Jest to mieszanka wstydu, łamania tabu, ekscytacji, podniecenia kumulowanego przez noszenie pasa cnoty, bólu – wszystkiego naraz.

Istny chemiczno-seksualny koktajl uczuć. 🙂

A wiesz, jak to wygląda z mojego – dominującego – punktu widzenia?

Sprawia mi to ogromną przyjemność i satysfakcję.

Cudownie jest widzieć faceta, który wije się z rozkoszy i zarazem wie, że robi coś uchodzącego za niepoprawne.

Że to nie w tę stronę, powinno być w drugą.

Że wie, iż to ode mnie zależy siła, głębokość i moc. Od kobiety, przecież tej słabszej.

Że do otrzymywanych bodźców dołożyć mogę klapsy, ściskanie i spitting.

Że jest to bardzo dziewicze i pomimo tego, iż dany facet robił to niejednokrotnie, to każdy kolejny raz jest zupełnie nowy, jak by był kompletnie nowym otwarciem i wejściem w ten klimat totalnie od nowa.

Że seks analny, odpowiednio wykonywany, jest najwyższym poziomem szczęścia i podniecenia, jaki może on w danym momencie osiągnąć, bo do innego nie ma dostępu. Co nieco jest tam przecież zamknięte za pomocą kłódeczki.

Owszem, seks klasyczny jest… no właśnie, klasyczny. Taki normalny, standardowy. Oczywiście, że przez to i piękny, jak najbardziej. To cudowna sprawa.

Lecz seks analny, który sissy otrzymuje w prezencie, jest dla niej najwyższą formą przyjemności.

To jest coś, do czego każda prawdziwa sissy jest stworzona.

Czego sissy tak naprawdę pragnie?

Zejdźmy troszkę z tematu. Obiecuję, że tylko na chwilkę. 😉

Jesteś facetem. Normalnym, fajnym mężczyzną. Być może masz swoją partnerkę, może nie masz – ale pewnie mógłbyś ją mieć.

Skoro dotarłeś w tym wpisie aż tutaj, to przypuszczam, że również bywasz sissy lub chciałbyś nią zostać za jakiś czas.

Jednak na razie porzuć powyższą myśl i wciel się w rolę takiego typowego samca alfa.

Heteroseksualnego, gorącokrwistego, uwielbiającego seks i piękne kobiety.

Jakie są Twoje najciekawsze przeżycia związane z seksem? Jakie są Twoje fantazje? Jeśli chciałbyś kształtować rzeczywistość, to jaka ona by była?

Przecież wiadomo, że pragniesz kobiety, która w każdej chwili będzie gotowa i chętna na seks.

Na seks namiętny, wyuzdany, wręcz agresywny. Dziki.

Chcesz przychodzić do domu z pracy i widzieć swoją partnerkę w świetnej bieliźnie, z zajebistymi szpilkami na nogach.

Marzącą tylko o tym, by się z Tobą pieprzyć.

Klęczącą na korytarzu i gotową na wszystko.

W filmach erotycznych pewnie niejednokrotnie oglądałeś kobietę, która brała udział w seksie grupowym.

W tekście wspomniałam o bimbo, że są to głupiutkie i puste lalki, jednak na sto procent chciałbyś spotkać się z taką kobietą w łóżku.

To teraz pomyśl, że nie napisałam tego o jakichś tam kobietach.

Napisałam to o Tobie, sissy.

O Tobie, która jest pożądana przez mężczyzn. Wygląda na tyle dobrze, że nie stanowi to dla nich większej różnicy. I tak chcą to z Tobą zrobić.

Jesteś na tyle kobieca, że każda domina chciałaby Cię „złamać” i wydobyć to wyuzdanie, pragnienie bycia porządnie zdominowaną.

Ciekawa wizja, prawda?

Da się to osiągnąć.

Możesz być sissy, o której napisałam wyżej. Tą w dobrej bieliźnie, tą czekającą, bimbo, nawet biorącą udział w akcji w ileś osób.

Oczywiste jest to, że pragniesz tego wszystkiego. I ponownie podkreślam – jest to na wyciągnięcie ręki.

Ważne, aby podejść do tematu z uwzględnieniem wielu różnych czynników. Aby w końcu przestać rozmyślać, a zacząć działać.

Kupić to i owo, ustalić zarówno bliskie, jak i dalsze cele.

Ale jest to jak najbardziej do wykonania.

Chcieć zostać sissy a faktycznie się w nią przeistoczyć – kilka słów na zakończenie

Najlepszą rzeczą, a wręcz najlepszym prezentem, jaki możesz sobie sprawić, jest… bycie sobą.

Wiem, że to brzmi banalnie, lecz jest to najświętsza prawda.

Bądź szczery ze swoją seksualnością i spełniaj się na tym polu.

Pamiętaj, że nie ma na tym świecie osoby, która lepiej zna Twoje pragnienia, niż Ty sam. Tylko Ty wiesz, co siedzi w Twojej głowie.

Nie sądzisz, że wielką stratą byłoby przejść przez życie, nie sięgając w jego trakcie po to, co jest głęboko skrywane?

Tak jak już wcześniej wspomniałam, są na świecie sissy, którym dobrze jest w samotności. Są spokojne, nie wychodzą ze swoimi fetyszami na zewnątrz, zadowalają się w pojedynkę.

To jest w porządku!

Tak samo okej jest wtedy, gdy sissy jest odważna, nie ma problemu z nawiązywaniem klimatycznych znajomości, lubi trójkąty i obecność innych mężczyzn, gdy wczuwa się w swoją rolę.

Pewnie prawda leży gdzieś pośrodku, bliżej bądź dalej każdego z obu krańców przedziału, o którym wspomniałam.

Pamiętaj po prostu o dwóch słowach, które padły tutaj w sposób niezwykle mocny: nastawienie i wysiłek.

Jeżeli będziesz mieć je na uwadze, to prędzej czy później znajdziesz sposoby i ewentualnie ludzi do tego, aby się realizować.

Owszem, w międzyczasie na pewno popełnisz jakieś błędy, spróbujesz czegoś i do tego już nie wrócisz albo poznasz ludzi, których dalej do swojego życia nie będziesz chciał już zapraszać.

Mimo wszystko powtórzę to, co napisałam wyżej:

Nie sądzisz, że wielką stratą byłoby przejść przez życie, nie sięgając w jego trakcie po to, co jest głęboko skrywane?

I z tą myślą zostawiam Cię na koniec.

Spodobał Ci się ten tekst? Sądzisz, że moglibyśmy nawiązać jakąś współpracę? 😘 Skontaktuj się ze mną
Zostaw swój komentarz

Komentarze (2)
  • WielbicielOne

    Kolejny super artykuł Fetysz Damo ! Poruszyłaś temat od A do Z! Dla mnie jesteś numerem jeden w Polsce i na Świecie jeśli chodzi o tematykę dominacji – teksty naprawdę na wysokim poziomie. Fajnie że pokusiłaś się o wstawki w postaci dodatkowych zdjęć bo wtedy przyjemnie się czyta dłuższe artykuły 😉

  • On

    Bardzo mnie kręci ten klimat