Feminizacja – czym jest i dlaczego kręci tak wielu facetów?

Feminizacja
Fetysz Dama18 minut czytania2

Odkąd feminizacja powolutku przestaje być tematem absolutnego tabu i wkracza do sfery seksualnej wielu związków (choć nie tylko), zauważyłam coraz żywsze zainteresowanie tym tematem.

Co najmniej kilka razy w miesiącu otrzymuję maila właśnie odnośnie do feminizacji. Mężczyźni proszą mnie o porady, doradztwo w zakresie np. ubioru itp.

Jest też wiele osób, które chciałyby wkroczyć w ten świat, lecz feminizacja jako hasło bardzo obszerne po prostu deprymuje.

Sprawdź więc, czym jest feminizacja, na czym konkretnie polega oraz dowiedz się, jak skutecznie podejść do tego tematu. Mam nadzieję, że poniższy tekst pozwoli Ci to osiągnąć.

Feminizacja – definicja pojęcia

Feminizacja – fetysz, w którym przypisuje się uległemu mężczyźnie tradycyjne kobiece atrybuty. Może być realizowany zarówno samodzielnie, we własnym zakresie, jak i z udziałem dominującej kobiety.

Jako że swego czasu popełniłam wpis na temat crossdressingu, wypadałoby również wyjaśnić różnice między tymi pojęciami.

Otóż crossdressing jest terminem znacznie węższym i przez to może być częścią feminizacji. Crossdressing polega po prostu na przebieraniu się w damskie ubrania, bez dorzucania do tego dalszej ideologii. Z kolei feminizacja może sięgać znacznie głębiej – nie tylko poprzez garderobę, lecz także odpowiednie podejście psychiczne, wymuszanie pewnych typowo kobiecych zachowań, kontrolę itd.

Można więc wywnioskować, że feminizacja to nie tylko zwykłe przebieranki. To coś znacznie więcej. Mężczyźni, którzy chcą zostać sfeminizowani, osiągają przyjemność z faktu, że są „przerabiani” na kobietę. Tym bardziej że niekiedy mają wtedy nad sobą dominującą partnerkę, która aktywnie uczestniczy w całym procesie.

Feminizacja a kwestie fizyczne, czyli za pomocą czego osiągnąć pożądany efekt?

Feminizacja może polegać na zakładaniu ubrań i innych rzeczy, które kojarzone są z typową kobiecością. Spróbujmy przyjrzeć się, jakie elementy ubioru mogą poziom sfeminizowania zwiększać.

1. Wysokie obcasy.

Fetysz obcasów jest bardzo powszechny. Zakładam, że zdecydowana większość mężczyzn ogląda się za kobietami w przepięknych szpilkach.

Fetysz ten nie musi jednak ograniczać się jedynie do podziwiania obcasów na stopach kobiet. Wielu facetów również nosi obcasy – oczywiście niemal zawsze wyłącznie w zaciszu własnego domu.

Dlatego też feminizacja i szpilki to połączenie doskonałe. Obcasy to absolutny top, jeśli chodzi o część kobiecej garderoby.

Jeżeli mężczyzna marzy o feminizacji, to najczęściej marzy mu się również paradowanie w szpilkach. Oj, jak bardzo to rozumiem, samej uwielbiając w nich chodzić. 🙂

Kwestią problematyczną może być jednak rozmiar butów. Natura sprawiła, że mężczyźni mają zazwyczaj stopy w dość sporych rozmiarach, toteż ciężko jest znaleźć odpowiednie, pasujące szpilki. Tak na marginesie – jeżeli chciałbyś asysty pod tym względem, możesz się ze mną skontaktować. Mam „dojście” do fantastycznych szpilek w większych rozmiarach.

2. Sukienki / spódnice.

Popularnym fetyszem jest tzw. sissy maid, czyli sfeminizowany, wręcz poniżony (poprzez pozbawienie typowo męskich cech i zastąpienie ich słabszymi, uległymi) mężczyzna przebrany za pokojówkę czy też służącą.

Są nawet gotowe zestawy sukienek i dodatków w większych rozmiarach, które w całości pozwalają przebrać mężczyznę w seksowną gosposię.

Pokojówka to oczywiście niejedyny pomysł na kreatywne wykorzystanie sukienki czy też spódnicy. W każdym razie te dwa elementy damskiego ubioru również należą do absolutnego, kobiecego topu. Jeśli myślimy o feminizacji, to prędzej czy później temat odpowiedniej sukienki na pewno się pojawi.

3. Pończochy / rajstopy.

Pończochy oraz rajstopy podniecają facetów. Sytuacja z nimi jest taka sama, jak ze szpilkami – to typowo kobiece elementy ubioru, zatem przywdzianie ich to duży krok w kierunku feminizacji.

Są jednak dużo bardziej przystępne – istnieje na tyle szeroka gama rozmiarów, że sprawienie sobie np. odpowiednich pończoch jest dużo prostsze, niż kupno dostatecznie dużych szpilek.

Co ciekawe, z korespondencji z mężczyznami poddającymi się feminizacji bardzo często płynie pewien wniosek. Otóż w wielu przypadkach feminizacja zaczyna się właśnie od buszowania w garderobie swojej partnerki. Więcej – zdarzają się również tacy, którzy swoje początki mieli jeszcze w szkole, zakładając pończochy swoich mam.

Fakt ten interesuje mnie z psychologicznego punktu widzenia. Założenie takiego rodzaju bielizny niekiedy na tyle wprawia w fascynację, że zostaje ona na dłużej – najczęściej już do końca życia.

Oczywiście w przypadku mężczyzn najczęściej mamy do czynienia z pończochami, zamiast z rajstopami. Powód jest oczywiście prozaiczny – przyrodzenie. 🙂

Rajstopy (oczywiście poza walorami estetycznymi czy nawet zdrowotnymi) służą raczej do ogrzania nóg, w tym sfer intymnych. Stąd też są zabudowane. Pończochy znajdują się jedynie na nogach, pełniąc bardziej funkcje estetyczne. „Dostęp” do strefy intymnej jest w ich przypadku swobodny, z tego samego powodu mężczyźni preferują zakładać właśnie pończochy zamiast rajstop.

4. Biustonosze.

Biustonosz to rodzaj bielizny, który mężczyźni często ukrywają przed swoimi żonami.

O ile rajstopy czy też pończochy łatwo można „wtopić w tłum”, umieszczając je w szufladzie wraz z pozostałymi rzeczami partnerki, o tyle biustonosz najczęściej w większym rozmiarze bywa kłopotliwy w przechowywaniu (jak i zresztą szpilki np. w rozmiarze 45…).

Wracając jednak do głównego tematu – feminizacja jak najbardziej może się odbyć właśnie poprzez założenie biustonosza. Oczywiście wypadałoby do tego zaopatrzyć się w coś, co imitowałoby posiadanie kształtnych, kobiecych piersi.

Istnieją na rynku odpowiednie wkładki silikonowe – zarówno z paskami do założenia a’la biustonosz, jak i też same, po prostu do wypełnienia miseczek.

Poprzez korespondencję poznałam również domowe, kreatywne sposoby na sprawienie sobie krągłych piersi. Na przykład pod postacią wypełnienia dmuchanych baloników ryżem. 🙂 Jeśli facet chce się poczuć kobieco, to i taki sposób jest jak najbardziej dopuszczalny.

5. Pasy cnoty.

Męski pas cnoty to coś, co uwielbiam.

Jestem tzw. keyholderem, czyli powierniczką kluczyków do męskich pasów cnoty. Zawsze mam ich kilka na stanie, liczba rotuje mniej bądź bardziej w zależności od tego, na jak długi okres mężczyzna chce, bym przechowywała jego kluczyk.

Osobiście nie wyobrażam sobie feminizacji bez zastosowania pasa cnoty. Skoro mam pozbawiać faceta cech męskich i chcę go przybliżyć do kobiecości, to przyrodzenie musi być absolutnie zneutralizowane. Mężczyzna nie może się podniecać w swój naturalny sposób – inaczej wszystko to nie miałoby sensu.

Idąc dalej tym tropem, feminizacja może np. zakładać podniecanie się w „kobiecy” sposób, tzn. z pominięciem penisa, a poprzez stymulację prostaty, czyli analnie. Jest to – w mojej opinii – bardzo silnie feminizujące założenie, gdyż dopuszcza tylko penetrację (czyli to, jak normalnie kobiety osiągają przyjemność).

Dodam jeszcze, że pary bawiące się w cuckold niekiedy celowo feminizują rogacza (czyli uległego, obserwującego mężczyznę w tej relacji), aby dodatkowo zyskać większe pokłady podniecenia poprzez upokorzenie.

6. Peruki.

Gdyby zapytać facetów, jakie fryzury – długie czy krótkie – wydają im się bardziej kobiece, to jestem pewna, że większość wskazałaby włosy długie.

Dlatego też peruka to doskonały sposób na to, aby feminizacja postępowała.

Zakładając perukę z fryzurą typowo kobiecą, zyskuje się kompletnie inny „look”. Nie chodzi tutaj jedynie o aspekt czysto wizualny, do tego dochodzi też psychika. Mam tu na myśli świadomość posiadania długich, kobiecych włosów.

Mężczyźni bardzo często właśnie z tego powodu decydują się na przywdziewanie peruki w trakcie feminizujących aktywności.

7. Makijaż.

Skoro jesteśmy w „rejonach” głowy, to idźmy dalej.

Makijaż to kolejny element kobiecego looku. Oczywiście, facet może go sobie zrobić dla zasady (czyli tak na dobrą sprawę dość nieudolnie, ważne aby po prostu był), lecz wydaje mi się, że dobrze jest takie rzeczy trenować.

Samo nałożenie szminki na usta oraz cieni na powieki może być dla niektórych dostatecznie feminizujące, to fakt. Jednak wyobraź sobie, jaki look miałbyś, gdybyś umiał np. konturować sobie twarz? Mam tu na myśli takie nakładanie produktów na twarz, by ciemniejsze odcienie oraz rozświetlacze właściwie eksponowały atuty i zmieniały rysy na bardziej kobiece.

Owszem, jest to wyższa szkoła jazdy, lecz ktoś, kto umie bardzo dobrze konturować twarz, jest w stanie zmienić ją kompletnie nie do poznania – a zatem zyskać totalnie dowolny (w tym przypadku rozumiem, że bardzo kobiecy) look.

Tak, feminizacja i makijaż to potencjał, który w wielu przypadkach jest kompletnie niewykorzystywany. A szkoda.

8. Paznokcie.

Piękne, pomalowane, o bardzo ładnym kształcie paznokcie – niewątpliwie jeden z absolutnie kobiecych atrybutów.

Feminizacja może zakładać również „zrobienie” paznokci mężczyźnie. Jak łatwo się domyślić, można podejść do tego na parę sposobów.

Pierwsza opcja to zwykłe nałożenie koloru, który po pewnym (nawet krótkim) czasie można zmyć. Dobre na krótkie sesje i zabawy.

Drugą możliwością – według mnie lepszą – są tipsy, ponieważ mamy do czynienia nie tylko z kolorem, ale i z gotowym, nowym kształtem.

Jednak zdecydowanie fajniej jest mieć możliwość porządnego, typowo kobiecego zadbania o paznokcie. Mam tu na myśli odpowiednie wymodelowanie kształtu, zastosowanie żelu, akrylu, hybrydy itp. Po prostu sprawienie, aby efekt tych prac trwał dni lub tygodnie.

Owszem, nie każdy może sobie na to pozwolić, gdyż jesteśmy istotami społecznymi, poruszamy się po świecie, widujemy z innymi osobami i tak dalej. Wątpię, by mężczyźni chcieli się chwalić porządnie zrobionymi, kolorowymi paznokciami w swoim codziennym środowisku. Jednak jeśli ktoś np. pracuje wyłącznie zdalnie i ma możliwość ukrycia długich, typowo kobiecych paznokci – bardzo dobra opcja.

Pandemia też jest w sumie dobrym powodem, by nosić rękawiczki – nawet takie zwykłe, lateksowe, podczas robienia zakupów. Tym sposobem też można ukrywać obecność długich, kobiecych paznokci.

9. Kolczyki.

Lubię piercing. Śmiało można stwierdzić, że jestem jego miłośniczką.

Dlatego też postrzegam wszelkiego rodzaju kolczyki jako doskonały element feminizujący.

Kobiety mają pod tym względem naprawdę sporo opcji: chociażby ucho (nie tylko płatek małżowiny, lecz np. także górna część ucha), język, sutki, pępek, miejsca intymne. A to nadal nie koniec możliwości.

U mężczyzn wcale nie jest gorzej, jeśli chodzi o wybór miejsc nadających się do przekłucia. Problem stanowić może jedynie fakt ekspozycji tego typu kolczyków. O ile u kobiet jest to zdecydowanie bardziej powszechnie akceptowalne, o tyle mężczyźni mają z tym gorzej. Pozostaje więc korzystać raczej z piercingu, który łatwo można ukryć pod ubraniem.

10. Tatuaże.

Feminizacja i tatuaż? Pewnie!

Osoby uległe w relacjach BDSM dość często decydują się na „znakowanie” swoich ciał w taki sposób, aby było widać, że są komuś poddane. Zarówno w sposób trwały, jak i tymczasowy.

Tak jak w przypadku piercingu, można zdecydować się na tatuaże dużo częściej widoczne, jak i takie, które zazwyczaj znajdują się pod ubraniem czy też bielizną (toteż mamy większą kontrolę nad tym, kto może je zobaczyć).

W mojej opinii genialną opcją są tatuaże tymczasowe, w razie potrzeby łatwo zmywalne. Mogą stanowić świetne dopełnienie sesji BDSM. Doskonale prezentują się na tematycznych zdjęciach.

Tatuaż w miejscu intymnym, na przykład dość nisko na podbrzuszu pod postacią kodu kreskowego i napisu „suka” czy też „niewolnica”. Nie wiem jak Tobie, lecz mi brzmi to bardzo seksownie.

11. Obroże / kajdanki.

Żadna kobieta nie chodzi na co dzień w kajdankach czy też obroży, stąd też obecność tego punktu może Cię zdziwić.

Otóż wcześniej wspomniałam o feminizacji nadającej mężczyźnie rolę służącej, pokojówki. Aż prosi się w takich przypadkach o wykorzystanie wspomnianych gadżetów BDSM.

Kajdanki krępują ruch, dzięki temu taka pokojówka może poruszać się tylko w określony sposób.

Z kolei obroże bardzo często bywają tematyczne (sama mam kilka takich), z odpowiednimi napisami. Można do tego podejść tak samo, jak do tymczasowych tatuaży. Dzięki temu nadajemy całej sytuacji odpowiedni kontekst, używając określonych słów.

12. Redukcja owłosienia.

W naszej kulturze przyjęło się, że kobiety pozbywają się owłosienia z niektórych miejsc, np. z nóg czy też ze strefy intymnej. Zwykle nie dotyczy to jednak mężczyzn; tutaj społeczne przyzwolenie na posiadanie owłosienia w sumie gdziekolwiek jest jednak większe.

Dlatego też całkowita depilacja ciała może być krokiem ku feminizacji. Przecież dużo lepiej wyglądają gładkie nogi w pończochach, niż takie, gdzie pod warstwą materiału powstaje nieregularny, złożony z włosów wzór.

Owszem, do zaspokojenia własnych potrzeb (gdzie poziom własnej krytyki może być położony dość nisko, przeciwstawnie do wysokiego poziomu postrzegania swojej atrakcyjności) może być to wystarczające, lecz gdyby zapytać się ogółu społeczeństwa, który „obrazek” wolą, to odpowiedź byłaby w przytłaczającej mierze jednoznaczna.

Tak na dobrą sprawę ogolonych – na przykład – nóg nie ma co się w tych czasach wstydzić. Sporo mężczyzn pozbywa się owłosienia właśnie na nogach, czy też na klatce piersiowej. Robi się to dziś najczęściej z powodów estetycznych. Zauważ, jak wyglądają np. pływacy. Jeśli bywa, że chodzisz na basen, to masz dodatkową motywację.

Feminizacja a kobiece zachowania, czyli spójrzmy na to pod kątem psychologicznym

Wcześniejszy punkt skupiony był stricte na wyglądzie, a konkretniej na jego elementach, które „ukobiecają”. Jednak czy to wszystko?

Oczywiście, że nie.

Kobiecość to nie tylko przebieranki i dbanie o wygląd, to także kwestie niezwiązane z tekstyliami okrywającymi ciało.

Rzućmy więc okiem na bardziej mentalne podejście do tego, czym może być feminizacja.

1. Odgrywanie scenariuszy.

Księżniczka, pielęgniarka, wspomniana wcześniej pokojówka, a nawet prostytutka.

Wyżej wymienione osobowości kojarzymy z typowo kobiecymi zajęciami. Stąd też często zdarza się, że feminizacja mężczyzny kręci się wokół wspomnianych ról.

Owszem, wszystko nadal musi mieć jakiś kontekst związany z wyglądem, aczkolwiek idą za tym konkretne zachowania stereotypowo przypisane do tychże postaci.

Odgrywanie ról popularne jest zwłaszcza w BDSM, gdzie feminizacja jest „wymuszana” (cudzysłów z uwagi na to, że wspomniane wymuszenie nie jest realne, a jedynie w formie roli określonej w ustalonym scenariuszu) poprzez nakazywanie wykonywania określonych czynności.

Dla przykładu: księżniczka musi pięknie wyglądać, umieć zachowywać się jak dama. Prostytutkę domina może uczyć różnych póz, sposobu chodzenia, można imitować sposób rozmowy z klientem itd. Wszystko zależy od wyobraźni i wspólnych ustaleń.

2. Używanie damskiego imienia.

Zdarza się, że feminizacja wymusza na mężczyźnie to, by przybrał nowe imię.

Faceci szukają wtedy imion, które wydają się im ciekawe lub też korzystają z żeńskich odpowiedników ich prawdziwych imion (Aleksander – Aleksandra, Dariusz – Daria, Karol – Karolina itd.).

W końcu skoro wyglądać jak kobieta i wczuwać się w kobiece role, to dlaczego nie nazywać się typowo kobieco?

3. Wykonywanie stereotypowo kobiecych obowiązków.

Ponownie możemy nawiązać tu do wspomnianej pokojówki.

Przecież aż się prosi, by mężczyznę ucharakteryzowanego na pokojówkę wykorzystać do posprzątania w mieszkaniu.

Znam nawet przypadek, gdzie domina umówiła się ze swoim uległym (nie posiada on typowo męskiej budowy ciała – gdy idzie chodnikiem, po wcześniejszym dobraniu właściwego ubioru, na pierwszy rzut oka jak najbardziej można dostrzec w nim kobietę), aby w swojej „ukobieconej” formie zrobił zakupy w lokalnym sklepiku. Pandemia, jeszcze z czasów konieczności noszenia maseczek na zewnątrz, załatwiła sprawę z przykryciem znacznej części twarzy, by zyskać na anonimowości.

4. Zabranianie klasycznego seksu.

Wspomniałam już o tym poniekąd podczas opisywania męskiego pasa cnoty.

Skoro główne męskie narzędzie jest wyłączone z użycia, to pozostaje tylko seks taki, który odbyć może kobieta – analny i oralny.

To także świetny element feminizacji, gdyż w sprawach najbardziej możliwie intymnych zmusza mężczyznę, by stosować wyłącznie kobiece wzorce.

Tak na marginesie – doprowadzenie mężczyzny do orgazmu, podczas gdy jest on w pasie, dla dominy stanowi najwyższą formę przekazania jej, że dobrze wykonała swoją robotę. 😉

5. Stosowanie wyższego, bardziej kobiecego głosu.

Feminizacja może także uwzględniać nakazywanie mężczyźnie, aby mówił w inny – najpewniej wyższy – sposób.

Pewnie w większości przypadków brzmi to dość nieporadnie, a wręcz śmiesznie, lecz przecież nie o to w tym chodzi.

Właśnie ze swego rodzaju upokorzenia konieczność mówienia wysokimi tonami może być bardzo kręcąca.

6. Korzystanie z toalety jedynie siedząc.

Skoro korzystanie z toalety na stojąco jest domeną męską, to dobrze by było, aby sfeminizowany mężczyzna nie korzystał z tego przywileju.

Sprawa wręcz banalna, lecz nie da się ukryć, że przydatna.

Czym jest feminizacja wymuszona?

Często można spotkać się z takim pojęciem, jak wymuszona feminizacja.

Oczywiście wspomniane wymuszenie należy brać z dystansem, ponieważ jest to rodzaj fetyszu, który polega na tym, że uległy mężczyzna poddawany jest feminizacji przez dominującą kobietę.

Jest to bardzo częsty fetysz. Faceci często proszą dominy, aby np. założyły im perukę, pomalowały usta szminką, dały pończochy do założenia na nogi itp.

Co ciekawe, fantazja ta w głównej mierze dotyczy heteroseksualnych mężczyzn, którzy na co dzień mają absolutnie standardowe życie, partnerki itd.

Skąd w takim razie ta cała feminizacja? Po co facetom udawanie kobiet – tym bardziej pod „przymusem”?

Przyczyn upatrywałabym w kilku kwestiach.

Przede wszystkim nasze społeczeństwo wymaga od facetów, by mieli męskie zachowania. Aby byli silni fizycznie, silni psychicznie, brali na barki trudy codziennego życia. Wymaga się od nich odpowiedzialności.

Mężczyzna sfeminizowany choć na kilka godzin może czuć ulgę zdjęcia z niego wspomnianych wyżej obowiązków. Staje się kobiecy – lżejszy, delikatny, słodko-biało-różowy w wyglądzie.

Tym bardziej że jest uległy, a podczas feminizacji staje się jeszcze bardziej podatny na rozkazy wyżej postawionej nad nim dominy. Jeszcze posłuszniej może wykonywać wszelkie polecenia.

Wymuszona feminizacja ściśle związana jest też z BDSM. W końcu masochizm to jego nieodłączny element. Sfeminizowany mężczyzna może odczuwać przyjemność ze swego rodzaju upokorzenia, pozbawienia go typowo męskich atrybutów i zmuszenia do robienia rzeczy lekkich, kobiecych.

Znam też dominy, które czerpią z feminizacji ogromną radość. Widząc, jakie postępy robi mężczyzna wczuwający się cyklicznie w swoją kobiecą wersję, dostrzegają w tym spełnienie swojej roli jako dobrej nauczycielki.

Zresztą nie ukrywajmy – feminizacja to temat tabu. W obecnych czasach nie ma szans na to, aby mężczyzna ubrany w typowo kobiecy (nawet niekoniecznie wyzywający) strój był odbierany przez wszystkich na poważnie.

Rozgraniczenie płci ma ścisły związek z prezencją, a zatem korzystanie z prezencji kobiecej przez mężczyznę musi odbywać się w domowym zaciszu, gdzie nie polega on ocenom społeczeństwa – co najwyżej np. dominy czy też swojej partnerki, z którą działa w ten sposób.

Sam fakt występowania wspomnianego tabu powoduje podniecenie i zachęca to tego, aby coraz dalej zgłębiać tajniki feminizacji.

Feminizacja – kilka słów na zakończenie

Na koniec mam swego rodzaju apel. Proszę też, abyś przeczytał go w skupieniu – bez kierowania się emocjami, trzymajmy się faktów.

W sieci można natknąć się na zdjęcia mężczyzn przebranych za kobiety, jednocześnie skarżących się na to, że są negatywnie, a konkretniej niepoważnie odbierani. Obserwuję to przeważnie na Reddicie.

Ja sama też otrzymuję często zdjęcia, w których jestem proszona o ocenę. Gdy grzecznie sugeruję, że ogółem jest ok, lecz przydałoby się to i owo poprawić, spotykam się z zawodem / agresją / urwaniem kontaktu (niepotrzebne skreślić).

Każdy może czuć się w swojej głowie (czy też przed swoim lustrem), kim tylko chce. Jeżeli stojąc nago i jedynie w pończochach widzisz przed sobą kobietę czy też się nią czujesz – świetnie. Nic mi do tego – jeżeli jest Ci dobrze ze sobą, to doskonale. O to przecież w tym wszystkim chodzi.

Lecz gdy dzielisz się swoim wizerunkiem ze światem, nie możesz oczekiwać tego, że wszyscy dostrzegą w Tobie to samo, że wejdą w Twój umysł i będziesz postrzegany identycznie. To tak nie działa.

Dążę do tego, że feminizacja to doznanie nieco głębsze. Jej celem jest to, by wyglądać możliwie najbardziej kobieco, by dążyć do perfekcji.

A perfekcja nie oznacza nieogolonych nóg. Nie oznacza brzuszka, nadwagi. Nie oznacza brody. Nie oznacza braku właściwego kształtu sylwetki.

Jeśli chcesz być lepiej odbierany na zewnątrz, jeżeli chcesz uzyskać większy poziom akceptacji i dużo więcej głosów zachwytu, to dołóż do tego wszelkich starań.

Skoro w nas, kobietach, dostrzegasz wysoki poziom zadbania, nadane przez naturę kształty, wydepilowane ciało itp., to nie spłycaj nas tylko do założenia pończoch czy też szpilek i basta – i „jestem kobietą”. Taka równowaga może zadziać się tylko w Twojej głowie, w Twoim domowym zaciszu. Po prostu tam, gdzie nie wychodzisz z tym na zewnątrz. W przeciwnym wypadku siłą rzeczy będziesz poddawany ocenie innych i nie zawsze spotkasz się z tak pozytywną reakcją, jakiej się spodziewasz.

Dlatego też feminizację można traktować jako kilkugodzinną przygodę w innej roli – jest to doskonała sprawa. Lecz jeszcze fajniej jest robić to wszystko częściej, dbać o siebie, dążyć do perfekcji. Nie poprzestawać tylko na makijażu, aby był na twarzy jedynie dla zasady – niech pojawi się wspomniane już konturowanie, aby wpłynąć też na rysy twarzy. Pod ubraniem niech też pojawi się gorset, aby zwęzić talię. Ogółem zadbanie o właściwą wagę też jest wskazane. Nie jest też dobrze wszystko przerysowywać – żadna kobieta nie chodzi po ulicy w dwudziestocentymetrowych szpilkach. Dwanaście na serio wystarczy.

Po prostu nie spłycajmy wszystkiego do spraw prostych, banalnych. Niech feminizacja będzie fajnym, przemyślanym i dającym dużo frajdy procesem. Oraz aby kobiecość, do której się dąży, była po prostu czymś więcej.

Zatem jeżeli chcesz się przeistoczyć w kobietę, nie za bardzo wiesz, jak się za to zabrać, a najlepiej potrzebujesz fachowej, kobiecej asysty – jestem do Twojej dyspozycji. Napisz, pogadamy, pomogę. 😉

Spodobał Ci się ten tekst? Sądzisz, że moglibyśmy nawiązać jakąś współpracę? 😘 Skontaktuj się ze mną
Zostaw swój komentarz

Komentarze (2)
  • Typowy Mąż :)

    Witam,
    na wstępie chciałbym pogratulować świetnej strony i treści na niej zawartej. Poruszasz tu ciekawe tematy, przy których dużo osób się rumieni lub wstydzi o nich rozmawiać. Jednocześnie wiele osób chciałoby spróbować, ale boi się opinii partnera, czy otoczenia.
    Osobiście z moją żoną przeszliśmy naprawdę długą drogę w stronę cuckoldu jak i mojej feminizacji 🙂 Z perspektywy czasu uważam, że taka eksploracja w związku bardzo go umacnia. Trudno mieć sekrety między sobą. Można powiedzieć, że zna się drugą połowę na wylot. Pojawia się dość silne zaufanie nie tylko w sferze erotycznej, ale i tej zwykłej życiowej.
    W moim przypadku, obecnie jedyna przyjemność jaką mogę doświadczyć jest przez penetrację analną jak i pieszczoty piersi, które z czasem stały się bardzo erogenne. Jednocześnie mój penis przeszedł takie pranie mózgu, że praktycznie nie ma wzwodu, a tylko się moczy, co bardzo podoba się mojej drugiej połowie. Nie posiadam męskiej bielizny. Pod spodniami mam rajstopy, a zimą pod grubszym ubraniem obowiązkowo stanik. Żona, gdy tylko jest okazja zwraca się do mnie w formie żeńskiej. W domu to ja gotuje, wieszam pranie, czy sprzątam. Przejąłem sporo tzw kobiecych obowiązków, które staram się, gdy tylko jest taka możliwość, wykonać w pełnym kobiecym wydaniu. Uważam, że nie ma nic przyjemniejszego jak przygotować z rana swojej żonie pyszne śniadanie, stukając przy tym szpilkami po kuchni 🙂
    W anszym związku brak jest zazdrości z mojej strony, a wręcz zachęta by moja druga połowa flirtowała z innymi mężczyznami. Czuję się wtedy trochę jak taka jej przyjaciółka, która może wysłuchać, czy doradzić. Nie mam problemu rozmawiać o jej byłych partnerach, a nawet ucieszyłem się jak moja żona wspomniała, że ostatnio jej były facet zawita do naszego miasta, bo chciałby się z nią spotkać. Mam nadzieję, że miło spędzą czas i moja żona wróci dopiero nad ranem 🙂
    I proszę mnie źle nie zrozumieć. W świecie jestem facetem, który dba o swoją rodzinę. Niczego jakby mi nie brakuje w sferze tzw. biznesowej. Jestem naprawdę zaradnym człowiekiem, a wszystko to co opisałem jest jakimś sposobem na nasze życie, które nie oszukujmy się, potrafi czasem dać w kość.
    Pozdrawiam.

    • Fetysz Dama
       

      Świetny komentarz, dzięki! 🙂